sobota, 5 października 2013

Rozdział 13: Fede i Ludmiła.

   Następnego dnia Federico siedział smutny w parku. Myślał o Ludmile. Zależało mu na niej... a teraz... dalej nie mógł się z tym jakoś pogodzić. Ludmi ciągle do niego dzwoniła... wczoraj i dzisiaj. Nie odbierał, nie chciało mu się z nią gadać. Nie mógł być z kimś kto go oszukuje.... mówiła, że się zmieniła, na lepsze.
   Nie zauważył jak blondynka podeszła i usiadła koło niego.
-Cześć-powiedziała i próbowała go przytulić.
  Szybko zauważyła, że Fede nie zwraca na nią uwagi.
-Co się stało?-zapytała.
  Fede siedział cicho... próbował się na nią nie patrzeć.
   Ludmiła patrzyła się na niego.
-O co ci chodzi? Stało się coś poważnego?-powiedziała przestraszona.
   Postanowił w końcu się do niej odezwać.
-Chodzi mi o nas. Nie... nie możemy... chyba być razem-powiedział patrząc się w jej oczy.
-Czego?-powiedziała starając się opanować łzy i ogromny smutek.
    Patrzył się na nią, a potem spuścił głowę.
-Słyszałem twoją rozmowę z Leonem.
-Z nim? To czym się tak przejmujesz?
-Chyba nie wiesz o co mi chodzi-złapał ją za rękę- Jest kilka powodów dla których nie możemy być razem. Sam nie wiem który jest ważniejszy. Knujesz coś z Diego na Violettę, a ona jest dla mnie jak siostra. A drugi... oszukałaś mnie. Powiedziałaś mi, że się zmieniłaś, że nie jesteś już tą samą Ludmiłą jaką byłaś kiedyś.
-Ale... mi na tobie zależy. Nie możemy...-zaczęła.
-Jakby ci na mnie zależało nie robiłabyś tego. Zmieniłabyś się-powiedział wstając.
-Fede.... Kocham cię!-powiedziała do niego.
    Odwrócił się do niej na chwilę.
-Ludzie się nigdy nie zmieniają-powiedział i odszedł.
   Ludmiła zaczęła płakać... nie chciała aby ktokolwiek to widział.
Było im źle... tak naprawdę oboje się kochali...



                                                                   ***
   Siedziałam sama w pokoju. Nie mogłam dzisiaj z nikim pogadać.
  Federico nie wiem dlaczego od wczoraj chodzi smutny i nie chce z nikim gadać, cały czas jest w pokoju albo wychodzi z domy. Diego nie odbierał, a na Leona nie ma co liczyć.
    Francesca siedzi w pokoju... trochę śpiewa a potem tłumaczy się, ze nie ma czasu. Cami sama nie wiem gdzie jest.
  Cały dzień siedzę sama.
Zamknęłam pamiętnik i już miałam iść na dół kiedy do mojego pokoju weszła Angie.
-Cześć Violu-powiedziała.
-Cześć-uśmiechnęłam się.
   Usiadła koło mnie.
-Cały dzień przesiedziałaś w pokoju. Nie chciałabyś gdzieś wyjść?-zapytała.
-Nie wiem.... może wcześniej. Teraz jestem już naprawdę zmęczona i to chyba tym, że cały czas siedziałam tutaj-uśmiechnęłam się.
   Gadałam chwile z Angie a potem poszłam spać.


___
Jakiś taki dziwny dzisiaj xD
   Przepraszam, że rozdział jest dopiero dzisiaj :/ Miałam wycieczkę jednodniową a potem szkoła, szkoła i skzoła :c