sobota, 28 września 2013

Rozdział 12: Ktoś kto słyszał

  Ludmiła siedziała w jednej z sal w studio. Miała zamknięte oczy i podśpiewywała coś pod nosem.  Do sali wszedł Leon.
-Ludmiła-powiedział.
-Czego chcesz? Nie widzisz, że jestem zajęta?-zapytała zdenerwowana.
-Nie widzę!
-O co ci chodzi?-wstała i patrzyła się na Leona.
-Wszystko słyszałem.
-Czyli co dokładnie?-mówiąc to poprawiła włosy.
-Nie udawaj głupiej.-powiedział.
-Zastanów się co mówisz?! Przychodzisz tutaj i krzyczysz na mnie bez powodu.
-Tak to jaki jest powód?
-Słyszałem ciebie i Diego... gadaliście o Violettcie.
   Zaczęła śmiać mu się prosto w twarz.
-Po tym wszystkim co ci zrobiła... może kiedyś może dzisiaj. A ty dalej ją bronisz. Może ona kocha Diego.... A ty kochasz Lare. Czy może jeszcze o tym nie wiesz?
-Mam to gdzieś co kiedyś było miedzy mną i Violettą.
  Znowu się zaśmiała.
-Tak? Kiedyś to byliście w sobie zakochani! A mnie zostawiłeś! Wszyscy zostawiają mnie przez tą Violettę!-wrzasnęła.
   Przez te wrzaski nie usłyszeli i nie zobaczyli jak Fede otwiera drzwi. Nie wiedział o co chodzi. Ale jeśli chodziło o osobę, którą kocha musiał stanąć w jej obronie, nawet jeśli nie ma racji. Zatrzymał się bo usłyszał, ze gadają o Violettcie.
-Uspokój się-powiedział Leon jeszcze spokojny.
-To ty się uspokój! Zapatrzyłeś siew Violettę jak... Nawet jej nie lubisz... jesteś z Larą. Czy mam ci o tym przypominać?
-Nie krzycz. Chcesz żeby ktoś nas usłyszał.
-Nie...-powiedziała patrząc na niego ze zdenerwowaniem.
-Słyszałem co planujesz z Diego.  Nie knuj czegoś znowu... nie rozwal Violettcie związku.
   Ludmiła usiadła. A Federico dalej zaszokowany patrzył się na nich.
-Mam jej dosyć! Diego jej nie kocha! Chce żeby nie było tu Violetty! Ona wszystko mi zniszczyła! Zabrała mi ciebie, Thomasa, częściowo moją przyjaciółkę... to może teraz Federico i moja pozycja w studio zostanie stracona. Zawsze miałam jej dosyć, a teraz mam jeszcze większą ochotę gdzieś ją...ehh.... ja jej po prostu nie nienawidzę!
-To nie knuj z Diego... daj sobie spokój.
-Nie... ja mam jej dosyć i zrobię wszystko aby... aby nie było jej w studio... Rozumiesz? Wszystko się zniszczyło odkąd ona tu jest.
   Federico wpatrywał się w nich. Sam nie wiedział co teraz czuje do Ludmi. Mówiła już, że jest inna.... miła i lepsza. A teraz knuła coś z Diego. Smutny wyszedł... musiał to sobie wszystko przemyśleć.
-Dobra idę, bo nie mam czasu się z tobą kłócić. Tylko nie zrób czegoś głupiego-powiedział i wyszedł.
  Ludmiłą długo patrzyła się za nim... smutna usiadła. Ale tak naprawdę to jakie były jej zamiary? O co jej chodziło?

                                                                  ***  
          Diego siedział w sali muzycznej, grał coś na gitarze. Podszedł do niego Leon.
-Co ty knujesz?-zapytał go Leon.
  Diego rozejrzał się.
-A... to ty. Co miałbym knuć?-zapytał go wesoło.
-Nie powinno być Ci teraz tak wesoło. Słyszałem co chcecie zrobić z Ludmiłą.
-O co ci chodzi?-zapytał.
    Zamyślił się.Teraz to widział. Pamiętał to wszystko dokładnie. Ten dzień kiedy Ludmiła próbowała nakłonić go do jej spisku. Dokładnie tak jak to było kiedyś.
   Diego wstał i popatrzył się na Leona.
-Wiem o co ci chodzi. To nie jest twoja sprawa i nie oceniaj mnie na tej podstawie.
-To na jakiej? Uważasz, że jesteś dlatego dobry?-zapytał.
-Słuchaj... to nie tak jak myślisz.
-To jak?-zapytał oparł się o ścianę.
-Ja już się nie zadaje z Ludmiłą! Prawda... chciała mnie nakłonić abym zranił Violę. Ale ja już taki nie jestem. Nie słyszałeś co ja jej mówiłem?!
   Leon popatrzył się na niego.
-Dobra... i co? Zamierzasz to powiedzieć Violettcie?-zapytał Leon.
-Próbowałem. Ale teraz nie chce. Nie chce aby była smutna.
-Dobra.... ale nie ... powinieneś teraz dużo gadać z Violą...
-A kim ty jesteś aby mi zabronić?
-Jestem dla niej o wiele bliższy niż ty. Na razie jej tego nie powiem... ale co potem zobaczymy-powiedział i wyszedł.
-I o wiele bardziej ją skrzywdziłeś...-szepnął Diego i wrócił do gitary.


____
Dobra... nie wiem jaki wyszedł. Teraz jest trochę kłótni... czyli coraz bliżej Leonetty ♥
A co z Fedemiłą ? :] Zobaczycie...  ^^
Zresztą to pozwolę wam o tym zadecydować, ale w swoim czasie ^^

PS. Zapraszam do pogadania na gg :P
Jak chcecie to piszcie :]

48750598                  <--- Majn gg :D


piątek, 27 września 2013

Rozdział 11: Diego, chowaj się!


   Siedziałam sama w domu. Tata pojechał załatwić jakieś sprawy, a gdzie była reszta nie wiem. Tata powiedział mi przed wyjściem, żebym ie zapraszała chłopaków do domu. Tylko, żebym miała kogo... . Jak Leon czuje coś do Lary, a Diego... sama nie wiem co z Diego. Nie czuje do niego tego samego co do Leona.
   Poszłam do kuchni i nalałam do szklanki soku. Usiadłam na kanapie, a potem poszłam na górę do pokoju.
Usłyszałam, że ktoś do mnie dzwoni. Zaczęłam szukać komórki, ale na początku nie mogłam jej znaleźć. Dopiero po chwili zauważyłam ją, że jest na parapecie. Diego... sama nie wiedziałam czy odbierać. Usiadłam na parapecie, wzięłam głęboki oddech i odebrałam.
-Cześć Diego-powiedziałam do telefonu.
-Cześć Violu. Jak się czujesz?-zapytał.
-Dobrze....-odparłam. Sama nie wiem czy zgodnie z prawdą.
-Mogę do ciebie przyjść?-zapytał słodkim głosem.
   Zamilkłam. Co ja teraz miałam mu powiedzieć.
-Nie ma mnie w domu... musiałam gdzieś wyjść-odparłam szybko.
-Violu nie kłam. Za dobrze Cię znam.
-Co?-zapytałam.
-Żartowałem. Jeśli nie chcesz żebym przyszedł to po prostu powiedz.
-Chce... ale nie ma mnie w domu-odparłam.
   Nie wiem czy kłamałam dlatego, że tata mnie poprosił abym była w domu sama (dlaczego?) czy dlatego, że chciałam zostać sama. A może nie mogę spojrzeć mu w oczy? Nie daje rady... .
-Violetta. Nie kłam.. widzę Cię-zaśmiał się.
-Co?-zapytałam i rozejrzałam się.
    Zobaczyłam go jak stoi na polu. Widział mnie przez okno!
-Przepraszam-powiedziałam cicho-nie chciałam cię okłamać. Ale nie możesz teraz przyjść. Tata kazał mi nikogo nie wpuszczać
-Violu. Nie zachowuj się jak mała dziewczynka. To mogę wejść? Pogadamy.
-Dobra... idę ci otworzyć.
    Rozłączyłam się i otworzyłam drzwi, w których już stał Diego.
Zaprosiłam go do salonu. Usiedliśmy na kanapie.
-Chcesz się czegoś napić?
-Jasne.
   Poszłam do kuchni i nalałam mu soku, którego sama nie dawno piłam.
-Trzymaj-podałam mu.
    Zaczął pić.
-Na serio jesteś sama?-zapytał śmiejąc się.
-Tak. Tylko po to chciałeś wejść do środka?
-Nie-odparł odkładając kubek-Muszę ci coś ważnego powiedzieć. Długo myślałem czy masz o tym wiedzieć. Jednak po dłuższym czasie zdecydowałem, że może jest to głupia rzecz... ale muszę Ci o tym powiedzieć....
-Co się stało?-zapytałam przestraszona.
   Diego wziął głęboki oddech.
  Nagle ktoś zapukał do drzwi.
-Violetto! Otwórz! Zapomniałem kluczy!-darł się tata.
   Spanikowałam.
-Już, już! Poczekaj chwilkę, tato!-krzyknęłam.
   Złapałam Diego za rękę i zaczęłam pchać do drugich drzwi. Wywrócił się.
-Violetto! Mogę wejść do domu?-zapytał się tata przez drzwi.
-Już! Tylko odłożę ten kubek!
   Popchnęłam Diego do drzwi.
-Violu.... ale muszę ci coś powiedzieć.
-Przepraszam Diego. Powiesz mi później.-odparłam i zamknęłam drzwi.
Uśmiechnęłam się do niego i poszłam otworzyć drzwi tacie.
-Violetto... dlaczego tak długo otwierałaś? Coś się działo?
   Uśmiechnęłam się.
-Chciałam tylko odłożyć kubek i wylałam trochę na podłogę. Chciałam to pościerać i...
   Tata nie dał mi dokończyć i wszedł do środka. Popatrzyłam się na niego i poszłam do pokoju. Co takiego chciał mi powiedzieć Diego?

___
Dzisiaj nie wiem jaki jest. Ale już w 12 zacznie się ciekawie :]                                                                        

czwartek, 26 września 2013

Rozdział 10: Nie bądź dziecinna

    Diego siedział na ławce koło studio. Podbiegła do niego zadowolona Ludmiła.
-Czego chcesz?-zapytał.
  Zrobiła oburzoną minę.
-Przyszłam tak tu sobie z tobą posiedzieć.-usiadła koło niego.
-A tak na serio?
-Oj... coś ty taki nie miły?-uśmiechnęła się klepiąc go po ramieniu.
-A jak mogę być dla ciebie miły?
-Normalnie. Pamiętasz kiedyś byliśmy przyjaciółmi i nawet chciałeś ze mną zniszczyć Violettę-zaśmiała się.
-Bo wtedy byłem głupi-powiedział.
-Ale jednak widzisz... możemy być przyjaciółmi. Dobra a tak na serio przyszłam do ciebie w pewnej sprawie.
-Zacząłem się tego domyślać odkąd tu jesteś.
-Pomóż mi się zemścić na Violettcie-szepnęła.
-Ja jestem głupi? I znowu zaczynasz?
-Słuchaj! Ona cie nie kocha! Jest z tobą bo nie może być z Leonem! Ona cie wykorzystuje! A Leon już jej nie chce znać... przejrzał na oczy. A ty tego nie zrobisz?! Będziesz dalej w nią zapatrzony?!
-Słuchaj Ludmiła! Nie chce się już w nic z tobą bawić. Zajmij się sobą... przecież jesteś zakochana.
-Co?-zaskoczyła się.
-Nie udawaj głupiej. W końcu znalazł się ktoś kto chce być z tobą. A ty bardziej się przejmujesz Violettą niż sobą. Dobra idę. Nie mogę już słuchać tego twojego idiotycznego gadania.-powiedział i wstał.
-Co?!-krzyknęła do niego.
    Nie odpowiadał... jedyne co mogła teraz robić to patrzeć jak odchodzi.
Nie zdawała sobie sprawy z tego kto stoi obok.

                                                                   ***
  Gadałam z Fran na korytarzu.
-I podjęłaś tą decyzję?-zapytała mnie Fran.
-Nie... to znaczy tak. Nie chce znowu się w to mieszać. Nawet jeśli nie będzie tak jak kiedyś... .
-Ale masz wielką szansę... przecież nie wiadomo czy Fede...-zaczęła.
-Ale ja nie chce. To twoja wielka szansa i wykorzystaj to. Nie będę mogła patrzeć na ciebie zrozpaczoną.
-Chce tylko dobrze...
-Wiem Fran. Ale ja naprawdę nie chcę. Może miałabym jakąkolwiek szansę, ale  nie chcę próbować.-powiedziałam i przytuliłam ją.
-Ale ty masz spróbować-odparłam.
-Jasne... a potem będę chodzić smutna i samotna po domu. Nawet mnie nie rozśmieszaj.
-Jasne... ty Francesca z wielkimi marzeniami boisz się zaryzykować, bo będziesz smutna przez całe życie-zaśmiałam się.
-Tak! A ty niby czemu się nie zapiszesz?-zapytała.
-Z tych samych powodów dla których ty się nie zapiszesz-zaśmiałam się-dobra muszę już lecieć, bo spóźnię się na zajęcia.
   Pobiegłam w stronę mojej szafki i wyjęłam kilka najpotrzebniejszych rzeczy.
Przed zajęciami musiałam wpaść na chwilę do sali muzycznej.
   Otworzyłam drzwi iw pierwszej chwili nie zauważyłam, że jest tam Leon. Dopiero po kilku minutach zdałam sobie z tego sprawę.
  On chyba nie zamierzał się odzywać, siedział cicho tylko patrząc się na mnie.
Ja też nie chciałam odezwać się pierwsza.
   Jednak nie mogłam wytrzymać siedząc po prostu cicho, musiałam go o to zapytać.
-Leon.... to prawda, że całowałeś się z Larą?
   Popatrzył się na mnie. Jego spojrzenie samo w sobie mówiło, że nie powinno mnie to interesować... to nie moja sprawa.
-Tak... sorry, że pytam-odparłam spuszczając głowę.
   Zbierałam się do wyjścia.
-Na prawdę Cię to interesuje?-zapytał łapiąc mnie za rękę.
-Może trochę... ale nie powinno mnie to interesować... i nie ze względu na ciebie.
-Dobra.... całowałem się z nią. Ja ją kocham...-zamilkł jakby nie wierzył własnym słowom.
-Rozumiem cię...-westchnęłam-Mogę już iść? Jeśli jeszcze chwilę tu zostanę to zacznę ci się zwierzać z własnych problemów.
 -Jasne możesz iść, Violu-powiedział cicho.
   Popatrzyłam się na niego smutno. Zawsze nas coś dzieli i nigdy nie możemy być razem... los tego nie chce.
-Pa-szepnęłam.
   Leon mruknął coś pod nosem i puścił moją rękę.
      Wzięłam swoją torbę i mogłam iść.


___
Sama nie wiem jak to wyszło. Czekajcie na Leonette ♥

środa, 25 września 2013

Rozdział 9: Zakochana Ludmiła

   Federico siedział w sali muzycznej i próbował zagrać coś nowego. Do środka weszła Ludmiła.
-Cześć-powiedziała i pocałowała go w policzek.
   Uśmiechnął się, a Ludmi usiadła koło niego.
-Co robisz?-zapytała ściągając słuchawki.
-Sam nie wiem... bawię się gitarą-uśmiechnął się.
-Zagrasz mi coś?-poprosiła go
  Zaczął śpiewać. W połowie piosenki Ludmiła zaczęła śpiewać z nim.

Non so se va bene. non so se non va.
Non so se tacere o dirtelo ma.

Le cose che sento
Qui dentro di me,
Mi fanno pensar
Che lamore é cosi.

Ogni instante
A un non so ché
D’importante vicino
A te.

E mí sembra che
Tutto sía facile,
Che ogni sogno
Diventi realtá.

E la terra puó
Essere il cielo!
E’ vero!
E’ vero!

Se mí abbraccí
Non ho píú paura...
Dí amartí,
Davvero!

E lo leggo neí
Tuoi occhi.
Ti credo!
Ti credo!

-Świetne-uśmiechnęła się szeroko.
-Właśnie widzę. Nigdy się tak dużo nie uśmiechałaś-powiedział odkładając gitarę na miejsce.
-Ale przy tobie to co innego. Jestem inna..-szepnęła.
   Uśmiechnął się.
-Przynieść ci coś do picia?-zapytał siadając koło niej.
-Wodę gazowaną-odparła.
-Dobra. Poczekaj.... może potem gdzieś pójdziemy?-powiedział wstając.
-Jasne.
   Kiedy wyszedł z sali, dalej się uśmiechała.
Pewnie nie zauważyłaby nawet tego dzwoniącego telefonu, który w końcu przywrócił ją do rzeczywistości.
-Fede zostawił telefon? Ciekawe kto dzwoni? -pomyślała i podniosła komórkę.
    Na wyświetlaczu widniał napis "Viola".
-Co ona chce?-szepnęła do siebie.
    Zignorowała połączenie i i wróciła na miejsce.
Wydawałoby się, że nic nie może zepsuć jej wspaniałego humoru. Jednak była to Violetta...
Jednak Ludmiłą w tej chwili nie zamierzała się nią przejmować.


                                                                    ***

       Zadzwoniłam do Federico jeszcze raz. Chciałam mu opowiedzieć to co przed chwilą dowiedziałam się od Angie. Zaczęłam pisać, krótką wiadomość z pytaniem czego nie odbiera... ale nie chciałam być natrętna... ma pewnie swoje powody. Wyłączyłam telefon i schowałam go do kieszeni.
   Podniosłam wzrok i zobaczyłam Leona idącego chodnikiem.
  Już wstałam, aby z nim porozmawiać. Zatrzymałam się i zadałam sobie pytanie: "Co ja w ogóle robię?!".
Zamiast w jego stronę pobiegłam prosto do domu...


___
Bardzo was przepraszam, że taki krótki :c Obiecuje, że następny postaram się zrobić dłużśzy. Ale wiecie szkoła, szkoła i szkołą :c

poniedziałek, 23 września 2013

Rozdział 8: Czy może być jeszcze dobrze?

   Leon podszedł do Lary.
-Czego od wczoraj nie chcesz się do mnie odzywać?-zapytał się.
-Może się domyśl, co?-krzyknęła
-Czego mam się domyślać? Nie możesz mi normalnie powiedzieć?
-Nie.
-Właśnie tego w tobie nie lubię...-powiedział cicho.
   Lara zatrzymała się i wściekła spojrzała się na Leona.
-A ja myślę, że nie lubisz we mnie tego, że nie jestem Violettą.
  Popatrzył się na nią.
-O co ci chodzi?
   Lara usiadła na krześle.
-Nie wiesz? Widziałam cię z nią wczoraj!-wrzasnęła i kopnęła jakieś wiaderko znajdujące się koło niej.
-To nie tak jak myślisz.
-To jak? Powiedz mi jeszcze, że się z nią całowałeś!
-Nie... Musisz być taka zazdrosna?
-Muszę! Nie wiem dlaczego w ogóle z tobą gadam! Idź stąd!
-Lara... musisz być taka zazdrosna o byle głupotę?-zapytał i złapał ją za rękę.
-Nie muszę! Dobra...  idź! Może... nie powinniśmy się widywać, jak dla ciebie i tak najważniejsza jest Violetta!-krzyknęła i zbierała się do wyjścia.
-Lara!-złapał ją za rękę.
-Po co my się w ogóle znamy?
-Po to...-powiedział Leon.
   Przyciągnął do siebie Larę i pocałował.


                                                                              ***

    Cami gadała z Fran w pokoju Violi.
-Nad czym się tak zastanawiasz?-zapytała Cami poprawiając włosy.
-Nad niczym... słuchaj... muszę cię o coś zapytać, bo sama nie wiem co robić-zaczęła Francesca.
-Siadaj i gadaj o co chodzi-odparła Cami.
   Fran wzięła głęboki oddech.
-Wiesz, że Viola ostatnio zdecydowała się, że chce być z Leonem?
-Tak... a co?
-Bo widziałam go... jak.... całował się z Larą i nie wiem czy mam to powiedzieć Violi. Nie chcę żeby znowu byłą smutna.
-Wiesz ja bym..- zaczęła.
   Nie zauważyły, że stoję w drzwiach i wszystko słyszę.
-Co?-chciało mi się płakać.
  Szybko podbiegł do mnie i mocno przytuliły.
-Na prawdę .. to widziałaś Fran?-zapytałam cicho.
-Przykro mi...-powiedziała cicho.
   Stałam i nie wiedziałam co ze sobą robić.
-Możecie mnie zostawić samą? Proszę...
-Dobrze... jakby coś jesteśmy u mnie w pokoju-odparła Fran i wyszły z mojego pokoju.
      Położyłam się na łóżku. Pozwoliłam aby łzy zaczęły spływać mi po policzkach. Myślałam o wczorajszej rozmowie z Leonem... jaka ja jestem głupia. Jeszcze niedawno obiecywałam sobie, że nie będę szukać miłości na siłę i skupią się na muzyce.
  Nic na siłę. Trzeba było już tak myśleć od początku. Dlaczego zawsze zakochuje się w nieodpowiednich osobach, w najmniej odpowiednim momencie? No tak, ale to przecież ja.... Violetta. Tylko mnie zawsze spotykają takie rzeczy.
   Wyjęłam pamiętnik. Namalowałam w nim serce z napisem Leon... I kilka łez. Schowałam go pod poduszką.
   Otarłam łzy i założyłam słuchawki. Usiadłam na parapecie i popatrzyłam się przez okno. Padał deszcz. Świetnie... Szybko rzuciłam słuchawki w kąt... za dużo wspomnień z Leonem. Nie mogę siedzieć tu tak sama. Im dłużej jestem sama tym bardziej myślę o Leonie... nie powinnam była tego robić. Znowu zaczęłam płakać. Położyłam się na łóżku i popatrzyłam się na zdjęcia mamy, potem na zdjęcia moje i Leona... na samym końcu na wspólne z Diego i moimi wspaniałymi przyjaciółmi.  Prawie wszystko teraz kojarzyło mi się z Leonem. Jak ja mogłam być taka głupia... . Dlaczego nie mam szczęścia w miłości? Nie proszę o nic wiele...
   Nagle drzwi się otworzyły i do pokoju wszedł Fede.
  Nie odzywałam się, nie mogłam. Gdybym teraz chciałabym powiedzieć, zamiast słów jeszcze bardziej bym płakała.
  Federico usiadł koło mnie i popatrzył się na mnie.
-Nie płacz Violu... Leon nie jest tego wart...-powiedział.
   Siedziałam cicho i z trudem powstrzymałam łzy.
   Siedział cicho koło mnie. Wiedział, że nie mogę się teraz odezwać.
   Po chwili wstałam i usiadałam. Nie patrzyłam się na niego.
-Fran... czy... Cami ci o tym powiedziały?-zapytałam cicho.
-Francesca-odparł.
    Milczałam... czego wszyscy muszą się wtrącać?
-Wszystko będzie dobrze, zobaczysz.
-Skąd wiesz? Tobie pewnie układa się z Ludmiłą... ja nie mam do tego szczęścia... przecież widzisz.
-Nie gadajmy teraz o mnie. Na początku to boli... wiem. Naprawdę... znajdziesz kogoś lepszego. Zobaczysz będziesz jeszcze szczęśliwa.
-Sama nie wiem czy powinnam ci w to wierzyć...
-Uwierz... jesteś naprawdę wspaniała... nie przejmuj się tym wszystkim. Pokaż, ze umiesz się cieszyć nawet wtedy kiedy jest ci źle. A kiedy jest ci naprawdę źle... pamiętaj, ze masz najlepszych przyjaciół na świecie. A o Leonie nie myśl. Nie zwracaj na niego uwagi.
-Łatwo jest ci mówić... dzięki, że... jesteś...-powiedziałam.
   Uśmiechnął się do mnie.
-Od tego są przyjaciele.
   Przytuliłam go i znowu zaczęłam płakać.... Dlaczego nie mam szczęścia w miłości? Czego nei wychodzi mi z Leonem?


____
Kolejny rozdział.
Nie wiem sama jak wyszedł... taki smutny dzisiaj xD
I tak będzie Leonetta. Nie martwcie się :]

sobota, 21 września 2013

Rozdział 7: Federico zwierza się Violi

    Dzisiaj zaraz po śniadaniu postanowiłam zabrać Federico na lody, aby dowiedzieć się kim była poduszka.
   Wzięłam dwie kulki lodów: waniliowe i truskawkowe, a Fede czekoladowe i śmietankowe.
      Usiedliśmy na ławce obok studia.
  Federico siedział cicho... od tego lunatykowania nie jest specjalnie rozmowny.
-To opowiesz mi o niej?-zapytałam go.
-O kim?-udawał, ze nie wie o co mi chodzi.
   Popatrzyłam się na niego.
-Nie udawaj, że nie wiesz o co mi chodzi. Od wczoraj chodzisz z głową w chmurach i jeszcze z tą poduszką. Myślałam, ze jesteśmy przyjaciółmi...-zaczęłam.
-Bo jesteśmy...-odparł.
-To czego nie chcesz mi o tym powiedzieć?-zapytałam go.
   Widać, że się zastanawiał. W końcu odparł:
-Bo nie wiem jak to powiedzieć...
-Normalnie-uśmiechnęłam się.
-No tak. Ale to nie będzie takie łatwe...-zaczął- Bo... podoba mi się taka jedna...
-No,dobra... ale kto?-zapytałam.
  Westchnął.
-Podoba...mi się...
   Widać to było po nim... nie wie jak to powiedzieć.
-Podoba mi się... Ludmiła-powiedział najciszej jak się da.
    Zamurowało mnie to. Ludmiła nigdy wcześniej nie podobała się Federico. Oboje się sobą nie interesowali. A teraz tak nagle.. No właśnie jak długo Fede czuje coś do Ludmiły?
-Violu... odezwij się.-zaczął Fede- jesteś na mnie zła?
-Jak mogę być na ciebie zła za to, że się zakochałeś?
-No, ale... to dalej dla ciebie będzie ta sama Ludmiła.
-Ale nie będę się wtrącać w twoje prywatne sprawy. Nie mogę ci robić scen o to, że podoba ci się Ludmiła. Przecież, ty... zawsze nie rozumiałeś. Ja powinnam rozumieć ciebie. Może tylko trochę mnie to zaszokowało.
-Tylko... ja... ją pocałowałem i to ona była poduszką.-powiedział cicho.
-Federico!-krzyknęłam.
  Popatrzył się na mnie, a ja się zaśmiałam.
-Przestań się mnie bać. Dobra, całowałeś się... ale pamiętaj, że mi możesz powiedzieć o wszystkim-powiedziałam i przytuliłam go.

                                                                      ***

         Trochę później postanowiłam spotkać się z Leonem. Od początku naszego spotkania dziwnie się zachowywał. Nie był specjalnie rozmowny.
-Coś się stało Leon?-zapytałam go.
-Nie wiem-odparł.
   Popatrzyłam się na niego. Nasze spojrzenia się spotkały. Szybko popatrzył na czubek swoich butów.
-Leon co się dzieje?
-Nie wiem.. nic się nie dzieje-powiedział.
   Złapałam go za rękę i popatrzyłam się na niego.
     Po chwili spojrzał na mnie.
Nie był zbyt wesoły... bardziej przygnębiony.
-Leon proszę... zależy mi na tobie.-uśmiechnęłam się.
-Bardziej niż na Diego?-zapytał i znowu spuścił wzrok.
-Tak-powiedziałam szczerze.
  Zapadła cisza.
    W tym momencie przechodziła Lara... musiała to zauważyć.
Łzy zakręciły jej się w oczach. Szybko wybiegła...


____
Dzisiaj troszkę Leonetty.
Chyba w następnym rozdziale coś się stanie i będzie między nimi chwilę źle.
Ale będzie Leonetta to wam mogę powiedzieć ♥

czwartek, 19 września 2013

Rozdział 6 : Uczucia

    Siedziałam na łóżku. Na nic nie miałam ochoty. Przeglądałam swój pamiętnik. Nagle do mojego pokoju weszła Angie.
-Cześć Violu. Czym się martwisz? -zapytała siadając koło mnie.
   Aż tak to po mnie widać?
-Sama nie wiem.-powiedziałam.
-Violu... mnie możesz powiedzieć o wszystkim-odparła Angie patrząc na mnie.
-Wiem, Angie... i za to ci dziękuję. Za to, że zawsze jesteś koło mnie.-powiedziałam zamykając pamiętnik.
-Violu... co jest?
   Popatrzyłam się na nią. Chyba muszę to w końcu komuś powiedzieć.
-Nie wiem... gubię się w tym wszystkim..-szepnęłam.
-W czym?-uśmiechnęła się.
-We wszystkim. Tak po prostu...
-Problemy z miłością?-zapytała mnie.
-Jak chyba zawsze...
-Violu...
-Dobra... sama nie wiem co robić... Chciałabym być z Leonem, ale chyba dalej czuje coś do Diego...
-Posłuchaj głosu serca.
-Ale co jak serce samo nie wie czego chce?-zapytałam się
-Wtedy posłuchaj się rozumu... albo czegokolwiek innego-uśmiechnęła się- Ważne jest to co tu czujesz.-powiedziała Angie.
   Przytuliłam się do niej.
Kiedy wyszła już z mojego pokoju, otworzyłam pamiętnik i przerzuciłam kilka kartek. Wspomnienia wracały. Ale dzięki temu... chyba wiem co chcę już z tym robić. Chcę być z Leonem. Nie mogę być przez całe życie taka niezdecydowana. Muszę wiedzieć co chcę robić...

                                                                        ***

    Ludmiła śpiewała, a Naty to nagrywała.
-Idźcie już!-syknęła Ludmi, widząc, że Federico idzie w jej kierunku.
-Dobra,dobra.-powiedziała oburzonym głosem Naty.
    Ludmiła poprawiła włosy i uśmiechnęła się do niego.
-Cześć-powiedziała słodkim głosem.
-Cześć-odparł Fede- Co nagrywałaś?
-Ee... nic-odpowiedziała szybko.
    Złapał ją za rękę.
-Naprawdę nic-powiedziała.
   Fede poszedł w stronę leżącej na ziemi kamery. Ludmiła cały czas się na niego patrzyła.
-To chyba twoje-powiedział dając jej kamerę
-Naty...
-Jak tam chcesz...-odparł-Ale i tak ładnie śpiewałaś.         Uśmiechnął się, Ludmi odwzajemniła uśmiech.
-Dzięki....
    Zapadła chwila ciszy. Oboje nie wiedzieli co powiedzieć, co ze sobą zrobić.
Po chwili oboje zaczęli gadać. Tematów było wiele: muzyka, wakacje i... Ludmiła zapytała go potem cicho czy dalej coś do niej czuje. Usiedli na ławce...
   Zbliżyli się do siebie i... złączyli swoje usta w pocałunku....

***
   Był środek nocy. Jakieś odgłosy z dołu mnie obudziły. Podniosłam się z łóżka i ziewnęłam. Kto to może być? Popatrzyłam na ekran komórki. Prawie pierwsza. Cicho otworzyłam drzwi pokoju i wyszłam na korytarz. Zobaczyłam, że tata też wychodzi ze swojej sypialni.
-Tato, co to za hałasy?-zapytałam go.
-Nie wiem Violetto. Chodźmy na dół to sprawdzić, tylko cicho.
  Oboje cicho zeszliśmy po schodach. Na którymś stopniu zatrzymaliśmy się i... sama nie mogłam uwierzyć w to co widzę.
   Na dole zobaczyłam jak Fede tańczył z poduszką...  Chciało mi się śmiać, ale tata wskazał mi gestem, żebym była cicho.
    Fede lunatykował. Federico... lunatyk tańczący z poduszką. Cudem powstrzymywałam śmiech. Tata popatrzył się na mnie.

Es necesario poder rugir
Inevitable saber gritar
Es importante para sentir
Imprescindible para cantar

Cura la fiebre y te hace bien
Al escenario y a disfrutar
Mueve la pelvis en su vaivén
Pon el vértigo y a bailar

Luz, cámara y acción
Luz, cámara y acción
Muy precisos movedizos
Con los pies levanta el piso

Luz, cámara y acción
Luz, cámara y acción
Como la luna quiero brillar
Hasta las piedras quieren bailar

Es necesario querer latir
Inevitable saber vibrar
Es importante para vivir
Imprescindible para cantar

(...)

   Kiedy skończył to śpiewać... nie mogłam wytrzymać ze śmiechu...  Fede prawie pocałował poduszkę. Mój śmiech chyba go obudził. Szybko rzucił poduszką, która wylądowała na moim tacie.
-Violetto... lunatyków nie można budzić.-szepnął do mnie tata
   Fede zaczął się na nas patrzeć.
-Wiem... ale to nie było specjalnie-równie cicho odpowiedziałam i zeszłam na dół do Federico.
   Dalej stał na środku salonu z tym swoim zaskoczonym spojrzeniem.
-Co ja robiłem?-zapytał mnie cicho.
-Tańczyłeś i śpiewałeś. Nie pamiętasz?
-Nie...-powiedział i usiadł koło mnie na kanapie.
-Tańczyłeś z poduszką, prawie ją pocałowałeś... więc może sorry, że cię obudziłam-zaśmiałam się.
-To nie jest śmieszne....-mruknął pod nosem.
-A pamiętasz kim była ta poduszka?
    Chwile siedział cicho, jakby się nad czymś zastanawiał.
-Nie-odparł krótko.
-Na pewno pamiętasz. Jutro sobie porozmawiamy-zaśmiałam się.-dobra, nie wiem jak wy, ale ja idę spać. Dobranoc.

________

Dzisiaj udało mi się napisać trochę dłuższy ^^

wtorek, 17 września 2013

Rozdział 5 "Co robić dalej?"

   Siedziałam z Diego w parku.
      Sama na początku nie wiedziałam czy mam na nie przyjść czy nie... ale przyszłam.  Po wakacjach już totalnie nie wiem co robić. Nie chce aby tak było... przecież... trzeba o takich rzeczach, raczej wiedzieć. A ja powinnam...
   Popatrzyłam się na Diego.
Wyjął gitarę.
-Ostatnio jakoś strasznie polubiłem tą piosenkę. Posłuchasz?-zapytał mnie.
-Jasne-uśmiechnęłam się niepewnie.
  Zaczął śpiewać.

Si es que no puedes hablar 
no te atrevas a volver
si te quieres ocultar
tal vez te podria ver
el amor que no sabe a quien y que
hablara si tu verdad
te abrazara otra vez

habla si puedes
grita que sientes
dime a quien quieres
y te hace feliz

si no puedes escuchar 
aunque insistas hablaré
si lo quieres mirame
y tus ojos hablaran tal vez
sentiras el amor e iras tras el
hablaras si tu verdad
te abrazara otra vez

habla si puedes
grita que sientes
dime a quien quieres
y te hace feliz


   Popatrzyłam na niego.
-Całkiem fajnie ci to idzie-znowu się uśmiechnęłam. Tym razem szczerze. Świetnie mu to wyszło.
-Nie mówisz tak dlatego, że się przyjaźnimy?-zapytał.
-Nie. Jak możesz tak myśleć-zaśmiałam się.
-Jak widać jakoś mogę-uśmiechnął się.
    Popatrzyłam się na niego. Zapadła chwila milczenia.
Usłyszałam dźwięk telefonu.
Diego chyba właśnie czytał wiadomość.
-Przepraszam cie Violu. Ja na serio muszę już iść. Wybaczysz mi to?-zapytał podnosząc się.
-Jasne. Ja też już pójdę.
   Złapał nie za ręce i popatrzył w oczy. Po chwili pobiegł.
  Poszłam w drugą stronę. Musiałam się przejść. Dawno tędy nie chodziłam.
Zatrzymałam się. Zobaczyłam jak Fede śpiewa. Uśmiechnęłam się. Dobrze, że przynajmniej mu idzie szczęśliwie. Chyba też mnie zobaczył. Uśmiechnął się. Na wszelki wypadek odwzajemniłam uśmiech i poszłam w stronę domu.
-Ładnie śpiewa, co ?- zapytała Lucy
-I niby ja...-zaczęła Emily.
-Cicho! Nie było tematu.- szturchnęła ją


                                                                     ***
Otworzyłam pamiętnik i zapisałam :
  " Pogubiłam się totalnie. Może warto dać sobie z tym wszystkim spokój. Dzisiaj Diego zaprosił mnie do parku. Zaśpiewał piosenkę... chyba dla mnie.  Tak mi się przynajmniej wydaje. Co ja mam teraz robić? Hmm... przy Leonie czuję się po prostu szczęśliwa. Wiem, ze mogę na niego liczyć i mu zaufać. Tylko, że... nie mam pewności całkowicie jak jest teraz. Z drugiej strony Diego też jest przy mnie zawsze. Nawet wtedy kiedy nie jesteśmy dla siebie całkowicie bliscy."
   Na tym skończyłam... ubrałam się w piżamę i próbowałam zasnąć.


___
Dobra dzisiaj nei jest rewelacyjnie długi. Ale takie małe wprowadzenie to było xD
A w następnym... dodam Fedemiłę ^^


niedziela, 15 września 2013

Rozdział 4 "W studio"

    Staliśmy wszyscy w studiu. Koło mnie była Fran i Cami. Fede też gdzieś stoi a Leona nie widać. Rozejrzałam się w poszukiwaniu nowych uczniów, ale wtedy Antonio chciał się z nami wszystkimi przywitać i rozpocząć nowy rok w studio.
-Witajcie w studio. Mam nadzieję, że miło spędziliście wakacje. Ale trzeba wrócić do rzeczywistości i znowu zacząć pracować dla siebie w studio.  Mam nadzieję, że miło upłynie wam najbliższy czas.-uśmiechnął się do nas.
   Rozejrzałam się za Leonem.
-Jak wiecie...-kontynuował Antonio- W tym roku szkolnym przybędzie nam trochę nowych uczniów. Proszę, podejdźcie od mnie i pokażcie się reszcie.
   Wszyscy zaczęli klaskać i zobaczyłam piątkę nowych uczniów. Wszyscy z nich ustawili się w rzędzie koło Antonio.
-Tak więc mamy tutaj piątkę nowych uczniów. To może ja was przedstawię... Lisa, Emily, Lucy, Fabian i Victor.
   Z tego co się zorientowałam to Lisa była to wysoka, brązowowłosa dziewczyna z blond ombre. Emily to ta dziewczyna w blond włosach, a  Lucy miała ciemnobrązowe.
-Mam nadzieję, że wszyscy się zaprzyjaźnicie.
   Potem Antonio jeszcze chwilę gadał o innych rzeczach, a później wszyscy zaczęliśmy chodzić po studiu.
    Otworzyłam swoją szafkę. Zobaczyłam jeszcze to stare zdjęcie. Szybko je ściągnęłam.
-Co robisz z tym zdjęciem?-zapytał mnie Diego.
-Em... nie nic. To jakieś stare i... będzie tu coś nowego.
-Wiesz, że nie widzieliśmy się od twojego przyjazdu?-udał smutnego... chyba.
-Przepraszam cię. Wiesz... po prostu jakoś tak wyszło.
-Nie przejmuj się mną.-uśmiechnął się.
-Serio?
-Nie.


                                                                              ***

  Na korytarzu stała Ludmiła w towarzystwie Fede.
-Cześć Fede-powiedziała
-Cześć.
  Zapadłą niezręczna chwila milczenia. Widocznie oboje nie wiedzieli co mówić. Albo chcieli mówić za dużo, a nie mogli.
-Fajnie było we Włoszech?-zapytała cicho.
-Tak...
   Znowu ta niezręczna cisza.
-To jednak wróciłeś uczyć się w studio.
-Jak widać. Bardzo mi na tym zależało. No więc jestem-uśmiechnął się.
-Dalej mieszkasz u Violetty?
-Tak.
   Przez chwilę przestała się uśmiechać.
-To może spotkamy się gdzieś potem?-zapytała.
-Jasne... czemu nie. Dobra to ja już idę. Zadzwoń później-uśmiechnął się do niej i poszedł w stronę wyjścia.
   Ludmiła zaraz potem też ruszyła w tą stronę.
-Co tak się na nich gapiłaś?-zapytała Lucy blondynkę.
-Tak jakoś-odparła Emily.
-Uuu...
-Weź nie miej skojarzeń, okey?-powiedziała Emily- Jesteśmy nowe... Dobra, weź się tak na mnie nie patrz. Idziemy się przejść po studio?
-Chodźmy.

                                                                     ***
-Violu! Zaczekaj!-darł się w moją stronę Diego.- Violetta!
  Starałam nie zwracać na niego uwagi.
-Violu! Zatrzymaj się!-złapał mnie za rękę.
   Teraz musiałam się odwrócić.
-Co?-zapytałam cicho.
-Dalej coś czujesz do Leona?
-A każdy musi się mnie o to pytać?
-Słuchaj... a ze mną to co?-zapytał.
-Nie wiem. Ja już na serio nic nie wiem-odparłam zgodnie z prawdą.
   Chyba sama zaczęłam siew tym gapić. A według wczorajszego wieczoru... miałam się tym wszystkim teraz nie przejmować.
-Dasz mi spokój? Śpieszę się do domu-powiedziałam.
   Już chciałam iść, ale...
-Czekaj. Obiecasz mi, że... spotkajmy się w parku o 16 . Muszę ci pokazać coś co wymyśliłem w czasie wakacji. Obiecasz?
   Popatrzyłam się na niego.
-Obiecuje. A teraz naprawdę muszę już iść-uśmiechnęłam się do niego.


____

Kolejny rozdział tym razem trochę dłuższy.

sobota, 14 września 2013

Rozdział 3 "Federico przyjeżdża"

    Następnego dnia siedziałam z tatą na lotnisku, czekając na Federico. Popatrzyłam się na tatę. Siedział z tabletem pijąc kawę. A ja rozglądałam się po lotnisku. Fran czekała na nas w domu. Dalej u nas mieszka. Zaczęłam bawić się włosami.
-Ciao!-zawołał podchodząc do nas Fede.
-Cześć!-powiedziałam.
   Federico przywitał się z tatą i ruszyliśmy do domu.

   Kiedy byliśmy w domu, położył swoje walizki przy schodach. Ja usiadłam na kanapie.
-Cieszysz się, że jesteś w Buenos Aires?-zapytał go tata.
-Tak.-odparł.
    Gadali chwile, a ja siedziałam cicho. Po jakimś czasie zawołałam do nich:
-Idę na górę!
  Pobiegłam po schodach i zamknęłam drzwi.
-To może ja też już pójdę. Wypakuje się i trochę odpocznę.-powiedział.
    Po kilku minutach wszedł do mojego pokoju i usiadł na łóżku.
-Jak było we Włoszech?-zapytałam siadając koło niego.
-Dobrze. Ale cieszę się, że dalej mogę być w Buenos Aires-odparł najzwyczajniej.
-Jakoś tego po tobie nie widać. Dawniej byłeś taki.. bardziej... wesoły.-powiedziałam mu.
-Na serio? Może coś uderzyło mi do głowy?-zaśmiał się.
   Również się zaśmiałam. Fede był jednym z moich najlepszych przyjaciół.
-Jak ja się za tobą stęskniłam.-powiedziałam i przytuliłam go.
-Ja też...


                                                       ***
    Wieczorem do mojego pokoju przyszłą Fran.
-Widzę, że cieszysz się, że przyjechał Fede-uśmiechnęła się.
Popatrzyłam się na nią.
-Ja się w sumie jeszcze z nim nawet nie przywitałam-spuściła głowę z udawanym smutkiem.
-Jeszcze tego nie zrobiłaś? Na co ty czekasz?-powiedziałam z udawanym oburzeniem.
-Tak jakoś wyszło... wiesz jutro pierwszy dzień w studio i miałam jeszcze kilka innych spraw do załatwienia.
-Jasne-uśmiechnęłam się.
-Słuchaj jak ci się układa z Leonem?
-Co? Chyba... dobrze-odparłam.
   O co jej chodziło z tymi pytaniami.
-To dobrze... ale... Sorry, ale ja na serio musze ci to powiedzieć. Uznasz mnie pewnie za wariatkę, ale widziałam wczoraj Leona i Larę razem.
-Czyli co twoim zdaniem ja mam o tym myśleć? Ja się na serio w tym gubię... Przecież nie było mnie i nic nie wiem.
-Słuchaj-próbowała mnie uspokoić- Ja też za bardzo nic o tym nie wiem. Ale... widziałam ich już kilka razy razem na wakacjach. Ale... z waszą przyjaźnią jest dobrze, prawda?
-Tak-odparłam.
   Popatrzyła się na mnie.
-Co cię dręczy? Dalej chciałabyś aby było między wami coś więcej niż przyjaźń?
-T... tak. Ale ja nie mogę. Nie wiem.-chciało mi się płakać.
-Spokojnie Violu. Pamiętaj, że ja zawsze będę przy tobie. A  Leonem się jeszcze wyjaśni. Zobaczysz.-przytuliła mnie.
-Dobra. Lecę przywitać się z Fede. Trzymaj się-powiedziała.
-To idź, idź.
   Popatrzyła się na mnie jeszcze chwilę, a potem wyszła z pokoju.
Położyłam się na łóżku.
   Nie chcę niczego robić. Jeśli los chce abym była z Leonem to raczej będę. Może na razie wystarczy mi, że mam tylu wspaniałych przyjaciół. Może to za to powinnam być wdzięczna. Nie wiem po co to wszystko robię. Powinnam zająć się tym co naprawdę kocham- muzyką i śpiewaniem. Przecież to jest całe moje życie...i studio. Jutro zobaczę te wszystkie znajome twarze... i kilka nieznajomych. Mam nadzieję, że będzie to również najważniejszy moment w moim życiu... a to wszystko nauczyło mnie jednego. Nigdy się nie poddawać i wierzyć w swoje marzenia, które jednak się spełniają. Przecież to co najgorsze jest za mną. Mogę śpiewać. 
    Wstałam, założyłam słuchawki i zaczęłam śpiewać.



___________

   Dzisiaj wyszedł dosyć krótki. A w następnym jz studio i zacznie się normalnie :D

czwartek, 12 września 2013

Rozdział 2 "Leon"


    Był ranek. Obiecałam sobie, że dzisiaj spotkam się z Leonem. Przed moim wyjazdem postanowiliśmy, że będzie między nami dobrze.
  Po śniadaniu zamknęłam się w pokoju i zadzwoniłam do Leona.
  Cisza...
    Dzwoniłam kilka razy, za każdym razem nie odbierał.
      Zrobiło mi się tak jakoś smutno. Zależało mi na tym spotkaniu. Długo się nie widzieliśmy i chce aby wszystko było jak dawniej.
  Położyłam się na łóżku i ostatni raz zadzwoniłam do Leona. Cisza... .
    Leżałam tak chwilę. Po kilku minutach wstałam.
  Wyjęłam torebkę i wsadziłam tam telefon, słuchawki i portfel.
    Wyszłam z domu i pobiegłam do parku.

         Usiadłam na ławce i rozejrzałam się. Zobaczyłam kilka rozwrzeszczanych dzieci, jakieś roześmiane dziewczyny i kilka znajomych osób ze studio. Wyjęłam telefon. Dalej nic.
   Może on tak naprawdę nie chce teraz ze mną rozmawiać? A może mu się narzucam z tymi telefonami. W głowie mam milion takich pytań.
  -Cześć-powiedział ktoś.
  Rozejrzałam się.
-Leon?-powiedziałam zdziwiona, a jednocześnie szczęśliwa.
   Leon wyglądał tak samo świetnie jak przed wakacjami. Jejku, ale ja się za nim stęskniłam.
-Mogę tu usiąść?
-Jasne, siadaj.
-Jak tam?-zapytał najzwyczajniej na świecie.
  Nie wiem jak on mógł mówić tak spokojnie. Ja przez cały ten czas chciałam mu zadać to jedno pytanie: Jak to z nami jest? Ale nie mogłam. Nie dałam rady. Przecież nie wiem co się z nim działo przez wakacje. Może sobie kogoś znalazł i...
-Violu... Violu?- z zamyślenia wyrwał mnie głos Leona.
-Co?-zapytałam
-Aż tak przynudzam?
-Nie, nie-popatrzyłam się na niego- Po prostu się zamyśliłam.
-Aha. Czyli jednak mnie nie słuchasz...
-Leon!-zaśmiałam się.- A o co mnie pytałeś?
-Czy idziesz ze mną teraz na lody?
-No, to chodźmy-uśmiechnęłam się.
   Wstaliśmy z ławki i razem poszliśmy w drugą część parku.


                                                                         ***

   W tym samym czasie koło parku szła Ludmiła i Naty.
-Dzisiaj jest chyba najlepszy dzień w moim życiu!-krzyknęła Ludmiła.
-Ludmi... nie poznaję cię takiej. Odkąd skończyłyśmy zakupy chodzisz taka radosna.
  Ludmiła zatrzymała się na chwile.
-W sumie nie wiem dlaczego dzisiaj jestem radosna. Taka powinnam być jutro. Ale tylko przy tobie. I nikomu nie możesz nic mówić.
-A kto by mi uwierzył w taką Ludmiłę?
-W sumie racja.-zaśmiała się.
-To powiesz mi czego jesteś taka szczęśliwa?
-Jutro wraca Federico.-powiedziała cicho.
  Naty również się zatrzymała.
-A ty dalej myślisz, że będziecie razem?
-No jasne, Naty!
-A pamiętasz co ci powiedział przed wyjazdem?
-Tak. Powiedział, że coś do mnie czuje!-nie dawała za wygraną.
-Ale nie o to mi chodzi?
   Ludmiła zrobiła zdziwioną minę.
-Nie udawaj! Powiedział też, że... tak... on czuje coś do ciebie, ale wraca na wakacje do Włoch i nie wie czy potem będzie w studio! A może kogoś tam poznał?
-Naty! Zawsze musisz być taka drobiazgowa! Ludmi odchodzi!-krzyknęła i pobiegła.
-Ludmiłą!... Ludmiła! Może chociaż wzięłabyś swoje zakupy?!
   Westchnęła.

                                                                        ***

 
  Lara siedziała przy laptopie. Miała na sobie szarą bluzkę  i podobnego koloru spodenki. Włosy związała w kucyka. Leon podszedł do niej.
-O matko! Leon!-krzyknęła
-Co tutaj robisz?-zapytał
-Nie widać?
-Lara...
-Leon...
-Chodź na chwilę ze mną.
-Ale gdzie?-zapytała Lara.
-Zobaczysz. Chodź-powiedział Leon i pociągnął ją za rękę.
-Ale... muszę jeszcze coś zrobić.
-Nie gadaj tylko chodź.
 


____

Dzisiaj taki jaki jest, ale jest :D Hmm... w następnym będzie już trochę więcej opisów. Ale w następnym rozdziale już coś poważniejszego się wydarzy :) No to do następnego ^^
  Następny rozdział może w piątek ^^

wtorek, 10 września 2013

Rozdział 1 "Witaj w domu"


   Siedziałam w samolocie. Wakacje dobiegły końca, ale cieszę się z tego, że znowu zobaczę swoich przyjaciół. Pamiętam jak pierwszy raz leciałam do Buenos Aires. Wtedy jeszcze nie sądziłam, że to naprawdę będzie mój dom. Nie wiedziałam co mnie tam czeka...
   Zamknęłam oczy i wróciłam do tamtego dnia. "Ja nie chcę umierać! Ja nie chcę umierać, nigdy nie miałam chłopaka, ani nawet pieska!". Na samo wspomnienie cicho się zaśmiałam.
-Co cię tak śmieszy Violetto?- zapytał mnie tata, podnosząc wzrok znad tableta.
-Nic, nic. Tylko przypomniałam sobie jak pierwszy raz tutaj lecieliśmy- mówiąc to popatrzyłam się na niego.
 Uśmiechnął się pod nosem.
-Niedługo będziemy- i wrócił do przeglądania jakiś rzeczy.
   Zamknęłam oczy.
-Już niedługo w domu-pomyślałam.


                                                                       ***

    Zmęczona długim lotem wyszłam z samolotu. Popatrzyłam się na ludzi.
-Chcesz się czegoś napić?-zapytał mnie tata.
-Tak.-odparłam.
-Dobrze. Usiądź sobie gdzieś, a ja zaraz wracam.
   Usiadłam przy pierwszym lepszym stoliku. Wyciągnęłam pamiętnik i komórkę.
   " W końcu jesteśmy w domu. Wakacje były świetne, ale naprawdę bardzo tęskniłam za przyjaciółmi. Na rozpoczęcie roku przyjedzie Federico. Mówił, że bardzo chce się tutaj uczyć. Kiedy lecieliśmy w samolocie zaczęłam wspominać to wszystko co się tutaj wydarzyło. Gdyby nie Buenos Aires moje życie nie byłoby takie same."
   -Co piszesz Violetto?-zapytał mnie tata wręczając szklankę coli.
-Dzięki, tato-odparłam.
   Usiadł koło mnie i zaczął pić swoja kawę.
  Kiedy tylko chwilę odpoczęliśmy, wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu.

                                                                         ***

    -Violetta!-krzyknęła Olga kiedy tylko otworzyłam drzwi i przytuliła mnie.- Violu. Jak dobrze, że w końcu jesteś w domu. Specjalnie dla ciebie zrobiłam twoje ulubione ciasto.
   -Olgo!-również ja uściskałam- Jak widać w domu nic się nie zmieniło.
-A co by się miało zmieniać?- uśmiechnęła się.
   Rozejrzałam się.
-Idę się rozpakować.
   Nie czekając na odpowiedź pobiegłam na górę.
 Walizki zostawiłam przy drzwiach i położyłam się na łóżku. Chwilę leżałam... chciałam odpocząć chwilę we własnym pokoju.
   Po kilku minutach założyłam słuchawki na uszy i zaczęłam się wypakowywać.  Otworzyłam szafę i zaczęłam układać ubrania, które miałam w czasie wakacji. Nazbierało się też kilka nowych w tym: pastelowo zielona spódniczka i liliową koszulkę. Potem szybko się ubrałam i zbiegłam na dół, gdzie już pachniało obiadem.
 W jadalni zobaczyłam Angie i babcię.
-Babciu!-przytuliłam się do niej, a potem do Angie- Jak dobrze was znowu widzieć.
   Po przywitaniu wszyscy usiedliśmy do stołu.
     Angie wypytywała mnie jak tam było na wakacjach i czy cieszę się z powrotu do studia. Opowiedziała mi co słychać u moich przyjaciół, bo czasem ich widywała.
  Po obiedzie Olga zawołała mnie do kuchni.
-Kochaniutka, musisz jeszcze coś dzisiaj załatwić?
- Muszę? Ehh... a w czym mam ci pomóc?
-A kto powiedział, że mi?-mówiąc to odstawiła pomarańczową ścierkę na blat.
-Olga!
-Dobra, dobra. Camila i Francesca chyba nie wiedzą, że już jesteś w domu...
   Jak ja mogłam zapomnieć. Cały czas o nich myślałam, a jednak...
-Dzięki.
   Pobiegłam na górę, zamknęłam drzwi i oparłam się o nie. Najpierw zadzwoniłam do Fran.
  Przywitała mnie z radością w głosie, była u niej Cami. Zaraz maja do mnie przyjść.
    Pobiegłam na dół do kuchni po ciastka i coś do picia.
     Po kilku minutach już były.
-Violu!-powiedziała Fran i wszystkie trzy razem się przytuliłyśmy.
-Jak tam wakacje?-zapytała Cami siadając na fotelu.
-Musimy cały czas gadać o moich wakacjach?-zaśmiałam się
-Tak-stwierdziły jednogłośnie.
   W skrócie opowiedziałam im co robiłam. Nie wiem dlaczego je to ciekawiło... mówiłam im to kilak razy, w SMS-ach, telefonach i w mailach. Ale nie ma to jak usłyszeć to na żywo. Potem opowiedziały mi o swoich wakacjach.
-Byłyśmy wczoraj Fran w studio. Będzie trochę nowych osób.-zaczęła Cami
-To już za trzy dni... znowu wrócimy do studia.-uśmiechnęła się Fran.
-A kto dochodzi?-zapytałam siadając na łóżku.
-Kilka dziewczyn i chyba jeden chłopak. Ale pewna nie jestem.
    Na gadaniu minęło nam jakieś dwie godziny. Potem Fran chciała abyśmy razem zaśpiewały "Junto a ti"

Hoy contigo estoy mejor, si todo sale mal 
Lo puedo encaminar y estar mejor 
Me puedes escuchar y decir no, no, no 

Hoy se lo que debo hacer y nunca más 
Regresara el dolor, oh oh oh oh 
Si no lo puedo ver, enséñame 

Pienso que las cosas suceden 
Y el porqué solo está en mi mente 
Siento que sola no lo puedo ver hoy, hoy, hoy…
Ahora se, todo es diferente, 
Veo que nada nos detiene 
Yo lo sé, mi mejor amiga eres tú

Se que te puedo llamar, para estar junto a mi 
Yo se que tu vendrás, y lo mejor... 
Me sabes escuchar, para darme valor... 

Tu me das la libertad de ser quien soy 
Y lo que quiero ser, oh oh oh oh 
Si no lo puedo ver, enséñame

Pienso que las cosas suceden 
Y el porqué solo está en mi mente 
Siento que sola no lo puedo ver hoy, hoy, hoy…
Ahora se, todo es diferente, 
Veo que nada nos detiene 
Yo lo sé, mi mejor amiga eres tu


                                 
                                                                                *** 
" Nie ma to jak w domu. Gadałam z Federico. Ma przyjechać za dwa dni. (...)"



_______

Dzisiaj bardzo ... dziwnie i może troszkę chaotycznie. Ale to pierwszy post i jest bardziej nudny niż ciekawy. Nie zniechęcajcie się po nim :) Obiecuje wam, że następny post będzie bardziej ciekawszy i mniej chaotyczny :)

Cześć ♥

   Cześć :)
Postanowiłam, że zacznę pisać opowiadanie hmm... o Violi :]
  Postaram się pisać w miarę często i czasami w ankiecie będziecie mogli głosować co ma się wydarzyć jako ciąg dalszy danego momentu :)
   Opowiadanie postanowiłam, że będę robić z gifami xD
  Jakiekolwiek wasze pytania i pomysł na różne wydarzenia możecie pisać na asku jak i na maila :) Wszystko znajdziecie w zakładce kontakt :)
   Mam nadzieję, że będzie wam się miło czytało moje rozdziały xD




Dobra to już nie przedłużając- zabieram się do pisania rozdziału.
  Będzie pewnie jutro albo pojutrze ^^