-Ludmiła-powiedział.
-Czego chcesz? Nie widzisz, że jestem zajęta?-zapytała zdenerwowana.
-Nie widzę!
-O co ci chodzi?-wstała i patrzyła się na Leona.
-Wszystko słyszałem.
-Czyli co dokładnie?-mówiąc to poprawiła włosy.
-Nie udawaj głupiej.-powiedział.
-Zastanów się co mówisz?! Przychodzisz tutaj i krzyczysz na mnie bez powodu.
-Tak to jaki jest powód?
-Słyszałem ciebie i Diego... gadaliście o Violettcie.
Zaczęła śmiać mu się prosto w twarz.
-Po tym wszystkim co ci zrobiła... może kiedyś może dzisiaj. A ty dalej ją bronisz. Może ona kocha Diego.... A ty kochasz Lare. Czy może jeszcze o tym nie wiesz?
-Mam to gdzieś co kiedyś było miedzy mną i Violettą.
Znowu się zaśmiała.
-Tak? Kiedyś to byliście w sobie zakochani! A mnie zostawiłeś! Wszyscy zostawiają mnie przez tą Violettę!-wrzasnęła.
Przez te wrzaski nie usłyszeli i nie zobaczyli jak Fede otwiera drzwi. Nie wiedział o co chodzi. Ale jeśli chodziło o osobę, którą kocha musiał stanąć w jej obronie, nawet jeśli nie ma racji. Zatrzymał się bo usłyszał, ze gadają o Violettcie.
-Uspokój się-powiedział Leon jeszcze spokojny.
-To ty się uspokój! Zapatrzyłeś siew Violettę jak... Nawet jej nie lubisz... jesteś z Larą. Czy mam ci o tym przypominać?
-Nie krzycz. Chcesz żeby ktoś nas usłyszał.
-Nie...-powiedziała patrząc na niego ze zdenerwowaniem.
-Słyszałem co planujesz z Diego. Nie knuj czegoś znowu... nie rozwal Violettcie związku.Ludmiła usiadła. A Federico dalej zaszokowany patrzył się na nich.
-Mam jej dosyć! Diego jej nie kocha! Chce żeby nie było tu Violetty! Ona wszystko mi zniszczyła! Zabrała mi ciebie, Thomasa, częściowo moją przyjaciółkę... to może teraz Federico i moja pozycja w studio zostanie stracona. Zawsze miałam jej dosyć, a teraz mam jeszcze większą ochotę gdzieś ją...ehh.... ja jej po prostu nie nienawidzę!
-To nie knuj z Diego... daj sobie spokój.
-Nie... ja mam jej dosyć i zrobię wszystko aby... aby nie było jej w studio... Rozumiesz? Wszystko się zniszczyło odkąd ona tu jest.
Federico wpatrywał się w nich. Sam nie wiedział co teraz czuje do Ludmi. Mówiła już, że jest inna.... miła i lepsza. A teraz knuła coś z Diego. Smutny wyszedł... musiał to sobie wszystko przemyśleć.
-Dobra idę, bo nie mam czasu się z tobą kłócić. Tylko nie zrób czegoś głupiego-powiedział i wyszedł.
Ludmiłą długo patrzyła się za nim... smutna usiadła. Ale tak naprawdę to jakie były jej zamiary? O co jej chodziło?
***
Diego siedział w sali muzycznej, grał coś na gitarze. Podszedł do niego Leon.
-Co ty knujesz?-zapytał go Leon.
Diego rozejrzał się.
-A... to ty. Co miałbym knuć?-zapytał go wesoło.
-Nie powinno być Ci teraz tak wesoło. Słyszałem co chcecie zrobić z Ludmiłą.
-O co ci chodzi?-zapytał.
Zamyślił się.Teraz to widział. Pamiętał to wszystko dokładnie. Ten dzień kiedy Ludmiła próbowała nakłonić go do jej spisku. Dokładnie tak jak to było kiedyś.
Diego wstał i popatrzył się na Leona.
-Wiem o co ci chodzi. To nie jest twoja sprawa i nie oceniaj mnie na tej podstawie.
-To na jakiej? Uważasz, że jesteś dlatego dobry?-zapytał.
-Słuchaj... to nie tak jak myślisz.
-To jak?-zapytał oparł się o ścianę.-Ja już się nie zadaje z Ludmiłą! Prawda... chciała mnie nakłonić abym zranił Violę. Ale ja już taki nie jestem. Nie słyszałeś co ja jej mówiłem?!
Leon popatrzył się na niego.
-Dobra... i co? Zamierzasz to powiedzieć Violettcie?-zapytał Leon.
-Próbowałem. Ale teraz nie chce. Nie chce aby była smutna.
-Dobra.... ale nie ... powinieneś teraz dużo gadać z Violą...
-A kim ty jesteś aby mi zabronić?
-Jestem dla niej o wiele bliższy niż ty. Na razie jej tego nie powiem... ale co potem zobaczymy-powiedział i wyszedł.
-I o wiele bardziej ją skrzywdziłeś...-szepnął Diego i wrócił do gitary.
____
Dobra... nie wiem jaki wyszedł. Teraz jest trochę kłótni... czyli coraz bliżej Leonetty ♥
A co z Fedemiłą ? :] Zobaczycie... ^^
Zresztą to pozwolę wam o tym zadecydować, ale w swoim czasie ^^
PS. Zapraszam do pogadania na gg :P
Jak chcecie to piszcie :]
48750598 <--- Majn gg :D






























