Siedziałam w jednej z sal studia. Zobaczyłam, że przed sceną siedzi dalej smutny Federico. Usiadłam koło niego na scenie.
-Fede... nic ci nie jest?-zapytałam.
Popatrzył się na mnie. Szybko się uśmiechnął, ale i tak widziałam smutek w jego oczach.
-Mi? U mnie jest wszystko w porządku-dalej sztucznie się uśmiechał.
Zeskoczyłam. Teraz stałam trochę dalej od niego.
Dalej się na mnie patrzył. Po chwili też zeskoczył ze sceny. Staliśmy naprzeciwko siebie.
-Fede...-zaczęłam- Co się stało?
-Nic... Kiedyś ci powiem. Teraz jakoś nie mam ochoty o tym mówić-mruknął.
-Rozumiem. Ale nie martw się. Wszystko będzie dobrze.
Próbował się uśmiechnąć.
-Ale obiecaj, że kiedyś mi powiesz.
-Powiem.
Zapadła cisza.
Sama nie wiedziałam co jest z Federico. Nigdy się tak nie zachowywał. Czułam, że wszyscy wiedzą co się dzieje. Ale w skoro Fede nie chciał o tym mówić, musiałam go zrozumieć. Sama często miałam takie momenty. Wtedy nie chciałam niczego robić. Teraz też czasami tak mam... kiedy tylko pomyślę.... o Leonie. Ale może powinnam dać szansę Diego? Od jakiegoś czasu stara się być blisko mnie kiedy mam swoje załamania. Nawet ostatnio zrobił się trochę o mnie zazdrosny. Na myśl o tym uśmiechnęłam się, a Fede popatrzył się na mnie.
-Oj! Nie bądź już taki. Chodź tutaj.
Kiedy podszedł, po przyjacielsku go przytuliłam.
Kątem oka zauważyłam, że lekko się uśmiechnął... chyba naturalnie.
-Muszę ci o czymś powiedzieć...-zaczął.
Po raz kolejny popatrzyłam się na niego zaskoczona. Tak szybko zmienił zdanie?-Hej!-usłyszałam.
Fede mnie puścił i odwróciłam się. Koło nas stał Diego.
-Diego-uśmiechnęłam się.
-Co wy tu robicie?-zapytał.
-Diego! Nie przesadzaj!-powiedziałam jakbym wiedziała co zaraz powie. Bo w pewnym sensie.... mogłam się domyślać. Odkąd nie jestem z Leonem myśli, ze będziemy razem.
-Przecież Federico to mój najlepszy przyjaciel-powiedziałam z udawanym oburzeniem.
-Dobrze już dobrze-objął mnie.
-To ja już sobie pójdę.-mruknął Fede i ruszył w stronę wyjścia.
Uśmiechnęłam się do Diego.
-Uważaj na siebie-zdążył powiedzieć mi szeptem Fede.
Kiedy się odwróciłam już go nie było. Diego też już musiał wyjść. Powiedział tylko, że się śpieszy.
Fede szybko wyszedł z sali. Chciał już wszystko powiedzieć Violettcie. Nie dał rady. A może Diego naprawdę nie chciał tego zrobić, tylko Ludmiła?
Zamyślony wpadł na jakąś blondynkę.
-Uważaj!-krzyknął jakiś znajomy głos.
-Przepraszam-powiedział odzyskując równowagę.
Podniósł swój wzrok z ziemi. To Ludmiła.
-To ty...-Fede...-zaczęła.
-To nie było specjalnie-mruknął.
-Ale może los daje nam drugą szansę. Musimy porozmawiać! Ja nawet nie wiem za co jesteś na mnie taki zły!-powiedziała z rozpaczą w głosie.
Spojrzał na nią.
-Ale ja nie chcę tej szansy wykorzystać. Nie chciałem na ciebie wpaść.
-Federico. Chociaż porozmawiajmy-powiedziała i oparła swoją dłoń na jego ramieniu.
Chłopak szybko ją zdjął.
-Nie mamy o czym rozmawiać. Tylko szkoda mi, że nic z tego nie wyszło. Jakoś się pozbieram. Lepiej... bez potrzeby się nie spotykajmy-powiedział i szybko odszedł.
Ludmiłą stała na środku korytarza. Patrzyła się za nim. Na serio chciała się zmienić. Nie wiedziała tylko co zrobiła. Wiedziała jedno.... że zawsze będzie go kochać.
Szybkim krokiem ruszyła w stronę jednej z sal.
-Cześć-powiedziałam.
Starałam się być jak najbardziej miła dla Ludmi. Tylko dlatego, że byłą kimś ważnym dla Federico i może ona powie mi ci mu się stało.
-Hej-powiedziała siadając przy fortepianie.W jej głowie zrodził się kolejny pomysł. Trzeba było być naprawdę miłym.
Podeszłam do niej. Nagle zaczęła się uśmiechać.
-Violu!-krzyknęła- Co tam? Jak tam w domu?
Zastanowiłam się .... brzmiała dość sztucznie.
-Dobrze...
-A nie wiesz co tam u Federico?
Zaskoczyło mnie to pytanie. Przecież ona chodzi z Fede i najlepiej miała to wiedzieć. Ale może w skoro jej tego nie powiedział to nie chciał, żeby ktoś o tym wiedział.
-Chyba dobrze...
Ludmi spoważniała. Przez głowę przechodziło jej tysiące myśli. Może Fede jest szczęśliwszy bez niej....
-Wiesz co... pomyślałam sobie, że może mogłabym do ciebie wpaść na nocne pidżama party. Wiesz... ty, ja, Cami i Fran. Przyniosę jakąś pizze i.... -zamilkła.
A może jednak.... Nie, ja muszę wiedzieć co się dzieje. Może dlatego się zgodziłam...
No dobra, dobra muszę się rozpisać ;)
OdpowiedzUsuńPo pierwsze moja kochana Femiła.
Feduś załamany ale kocha Ludmiłę, muszą być razem !
Ta się dla niego chce zmienić, ona go kocha jeszcze bardziej !
I to nocowanie u Violi, będzie dobrze. Zmieni się, Feduś to zrozumie i będzie moja piękna Femiła ;*
rozdział genialny, czekam na next i całuję ;*
MARCELA *.*
Będzie Fedemiła ^^ Juzw najblizszym czasie :P
UsuńKomentarz powyżej mnie raduje, będzie Fedemiła, jej! :D Rozdział ogólnie świetny, ale Diego zazdrosny <3 Ogólnie dawno nie było mnie na twoim blogu, także mogłabym poprosić o trochę Fran? XD
OdpowiedzUsuńhttp://tinita-story.blogspot.com/ Zapraszam do mnie :)
Spoko ^^
Usuńsuper <333
OdpowiedzUsuńDieletta *.*
Dieguś zazdrosny *.*
Feduś wiemy, że ty ją kocha, a ona Ciebie <3
nocowanko *.*
czekam na next ;***
Cześć.
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam dzisiaj wszystkie rozdziały:) Fajnie piszesz. Sporo się dzieje i widać, że masz pomysł na tę historię.
Ciekawi mnie, jak to będzie z tą Leonettą? Skoro Leon kocha Larę, to co się stanie, że znowu zacznie się zbliżać do Violi? A może to, co czuje do Lary, nie jest miłością, tylko coś sobie wmówił, bo chciał zapomnieć o Violi, która jak zawsze jest niezdecydowana? No i co wtedy zrobi Diego?
Fedemiła jest ogólnie smutna... Kochają się, ale on nie może przejść nad jej wadami. Mam nadzieję, że Lu się nie podda i będzie o niego walczyć. W końcu czego się nie robi dla miłości?
Pozdrawiam :)
Dzięki miło mi to słyszeć ^^ A Fedemiła będzie :P
UsuńKocham <3 tak bardzo czekałam na next. I się doczekałam mam nadzieje że kolejny rozdział będzie szybko i że Fede z Ludmi będą razem
OdpowiedzUsuńBędą :D
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń