sobota, 5 października 2013

Rozdział 13: Fede i Ludmiła.

   Następnego dnia Federico siedział smutny w parku. Myślał o Ludmile. Zależało mu na niej... a teraz... dalej nie mógł się z tym jakoś pogodzić. Ludmi ciągle do niego dzwoniła... wczoraj i dzisiaj. Nie odbierał, nie chciało mu się z nią gadać. Nie mógł być z kimś kto go oszukuje.... mówiła, że się zmieniła, na lepsze.
   Nie zauważył jak blondynka podeszła i usiadła koło niego.
-Cześć-powiedziała i próbowała go przytulić.
  Szybko zauważyła, że Fede nie zwraca na nią uwagi.
-Co się stało?-zapytała.
  Fede siedział cicho... próbował się na nią nie patrzeć.
   Ludmiła patrzyła się na niego.
-O co ci chodzi? Stało się coś poważnego?-powiedziała przestraszona.
   Postanowił w końcu się do niej odezwać.
-Chodzi mi o nas. Nie... nie możemy... chyba być razem-powiedział patrząc się w jej oczy.
-Czego?-powiedziała starając się opanować łzy i ogromny smutek.
    Patrzył się na nią, a potem spuścił głowę.
-Słyszałem twoją rozmowę z Leonem.
-Z nim? To czym się tak przejmujesz?
-Chyba nie wiesz o co mi chodzi-złapał ją za rękę- Jest kilka powodów dla których nie możemy być razem. Sam nie wiem który jest ważniejszy. Knujesz coś z Diego na Violettę, a ona jest dla mnie jak siostra. A drugi... oszukałaś mnie. Powiedziałaś mi, że się zmieniłaś, że nie jesteś już tą samą Ludmiłą jaką byłaś kiedyś.
-Ale... mi na tobie zależy. Nie możemy...-zaczęła.
-Jakby ci na mnie zależało nie robiłabyś tego. Zmieniłabyś się-powiedział wstając.
-Fede.... Kocham cię!-powiedziała do niego.
    Odwrócił się do niej na chwilę.
-Ludzie się nigdy nie zmieniają-powiedział i odszedł.
   Ludmiła zaczęła płakać... nie chciała aby ktokolwiek to widział.
Było im źle... tak naprawdę oboje się kochali...



                                                                   ***
   Siedziałam sama w pokoju. Nie mogłam dzisiaj z nikim pogadać.
  Federico nie wiem dlaczego od wczoraj chodzi smutny i nie chce z nikim gadać, cały czas jest w pokoju albo wychodzi z domy. Diego nie odbierał, a na Leona nie ma co liczyć.
    Francesca siedzi w pokoju... trochę śpiewa a potem tłumaczy się, ze nie ma czasu. Cami sama nie wiem gdzie jest.
  Cały dzień siedzę sama.
Zamknęłam pamiętnik i już miałam iść na dół kiedy do mojego pokoju weszła Angie.
-Cześć Violu-powiedziała.
-Cześć-uśmiechnęłam się.
   Usiadła koło mnie.
-Cały dzień przesiedziałaś w pokoju. Nie chciałabyś gdzieś wyjść?-zapytała.
-Nie wiem.... może wcześniej. Teraz jestem już naprawdę zmęczona i to chyba tym, że cały czas siedziałam tutaj-uśmiechnęłam się.
   Gadałam chwile z Angie a potem poszłam spać.


___
Jakiś taki dziwny dzisiaj xD
   Przepraszam, że rozdział jest dopiero dzisiaj :/ Miałam wycieczkę jednodniową a potem szkoła, szkoła i skzoła :c

sobota, 28 września 2013

Rozdział 12: Ktoś kto słyszał

  Ludmiła siedziała w jednej z sal w studio. Miała zamknięte oczy i podśpiewywała coś pod nosem.  Do sali wszedł Leon.
-Ludmiła-powiedział.
-Czego chcesz? Nie widzisz, że jestem zajęta?-zapytała zdenerwowana.
-Nie widzę!
-O co ci chodzi?-wstała i patrzyła się na Leona.
-Wszystko słyszałem.
-Czyli co dokładnie?-mówiąc to poprawiła włosy.
-Nie udawaj głupiej.-powiedział.
-Zastanów się co mówisz?! Przychodzisz tutaj i krzyczysz na mnie bez powodu.
-Tak to jaki jest powód?
-Słyszałem ciebie i Diego... gadaliście o Violettcie.
   Zaczęła śmiać mu się prosto w twarz.
-Po tym wszystkim co ci zrobiła... może kiedyś może dzisiaj. A ty dalej ją bronisz. Może ona kocha Diego.... A ty kochasz Lare. Czy może jeszcze o tym nie wiesz?
-Mam to gdzieś co kiedyś było miedzy mną i Violettą.
  Znowu się zaśmiała.
-Tak? Kiedyś to byliście w sobie zakochani! A mnie zostawiłeś! Wszyscy zostawiają mnie przez tą Violettę!-wrzasnęła.
   Przez te wrzaski nie usłyszeli i nie zobaczyli jak Fede otwiera drzwi. Nie wiedział o co chodzi. Ale jeśli chodziło o osobę, którą kocha musiał stanąć w jej obronie, nawet jeśli nie ma racji. Zatrzymał się bo usłyszał, ze gadają o Violettcie.
-Uspokój się-powiedział Leon jeszcze spokojny.
-To ty się uspokój! Zapatrzyłeś siew Violettę jak... Nawet jej nie lubisz... jesteś z Larą. Czy mam ci o tym przypominać?
-Nie krzycz. Chcesz żeby ktoś nas usłyszał.
-Nie...-powiedziała patrząc na niego ze zdenerwowaniem.
-Słyszałem co planujesz z Diego.  Nie knuj czegoś znowu... nie rozwal Violettcie związku.
   Ludmiła usiadła. A Federico dalej zaszokowany patrzył się na nich.
-Mam jej dosyć! Diego jej nie kocha! Chce żeby nie było tu Violetty! Ona wszystko mi zniszczyła! Zabrała mi ciebie, Thomasa, częściowo moją przyjaciółkę... to może teraz Federico i moja pozycja w studio zostanie stracona. Zawsze miałam jej dosyć, a teraz mam jeszcze większą ochotę gdzieś ją...ehh.... ja jej po prostu nie nienawidzę!
-To nie knuj z Diego... daj sobie spokój.
-Nie... ja mam jej dosyć i zrobię wszystko aby... aby nie było jej w studio... Rozumiesz? Wszystko się zniszczyło odkąd ona tu jest.
   Federico wpatrywał się w nich. Sam nie wiedział co teraz czuje do Ludmi. Mówiła już, że jest inna.... miła i lepsza. A teraz knuła coś z Diego. Smutny wyszedł... musiał to sobie wszystko przemyśleć.
-Dobra idę, bo nie mam czasu się z tobą kłócić. Tylko nie zrób czegoś głupiego-powiedział i wyszedł.
  Ludmiłą długo patrzyła się za nim... smutna usiadła. Ale tak naprawdę to jakie były jej zamiary? O co jej chodziło?

                                                                  ***  
          Diego siedział w sali muzycznej, grał coś na gitarze. Podszedł do niego Leon.
-Co ty knujesz?-zapytał go Leon.
  Diego rozejrzał się.
-A... to ty. Co miałbym knuć?-zapytał go wesoło.
-Nie powinno być Ci teraz tak wesoło. Słyszałem co chcecie zrobić z Ludmiłą.
-O co ci chodzi?-zapytał.
    Zamyślił się.Teraz to widział. Pamiętał to wszystko dokładnie. Ten dzień kiedy Ludmiła próbowała nakłonić go do jej spisku. Dokładnie tak jak to było kiedyś.
   Diego wstał i popatrzył się na Leona.
-Wiem o co ci chodzi. To nie jest twoja sprawa i nie oceniaj mnie na tej podstawie.
-To na jakiej? Uważasz, że jesteś dlatego dobry?-zapytał.
-Słuchaj... to nie tak jak myślisz.
-To jak?-zapytał oparł się o ścianę.
-Ja już się nie zadaje z Ludmiłą! Prawda... chciała mnie nakłonić abym zranił Violę. Ale ja już taki nie jestem. Nie słyszałeś co ja jej mówiłem?!
   Leon popatrzył się na niego.
-Dobra... i co? Zamierzasz to powiedzieć Violettcie?-zapytał Leon.
-Próbowałem. Ale teraz nie chce. Nie chce aby była smutna.
-Dobra.... ale nie ... powinieneś teraz dużo gadać z Violą...
-A kim ty jesteś aby mi zabronić?
-Jestem dla niej o wiele bliższy niż ty. Na razie jej tego nie powiem... ale co potem zobaczymy-powiedział i wyszedł.
-I o wiele bardziej ją skrzywdziłeś...-szepnął Diego i wrócił do gitary.


____
Dobra... nie wiem jaki wyszedł. Teraz jest trochę kłótni... czyli coraz bliżej Leonetty ♥
A co z Fedemiłą ? :] Zobaczycie...  ^^
Zresztą to pozwolę wam o tym zadecydować, ale w swoim czasie ^^

PS. Zapraszam do pogadania na gg :P
Jak chcecie to piszcie :]

48750598                  <--- Majn gg :D


piątek, 27 września 2013

Rozdział 11: Diego, chowaj się!


   Siedziałam sama w domu. Tata pojechał załatwić jakieś sprawy, a gdzie była reszta nie wiem. Tata powiedział mi przed wyjściem, żebym ie zapraszała chłopaków do domu. Tylko, żebym miała kogo... . Jak Leon czuje coś do Lary, a Diego... sama nie wiem co z Diego. Nie czuje do niego tego samego co do Leona.
   Poszłam do kuchni i nalałam do szklanki soku. Usiadłam na kanapie, a potem poszłam na górę do pokoju.
Usłyszałam, że ktoś do mnie dzwoni. Zaczęłam szukać komórki, ale na początku nie mogłam jej znaleźć. Dopiero po chwili zauważyłam ją, że jest na parapecie. Diego... sama nie wiedziałam czy odbierać. Usiadłam na parapecie, wzięłam głęboki oddech i odebrałam.
-Cześć Diego-powiedziałam do telefonu.
-Cześć Violu. Jak się czujesz?-zapytał.
-Dobrze....-odparłam. Sama nie wiem czy zgodnie z prawdą.
-Mogę do ciebie przyjść?-zapytał słodkim głosem.
   Zamilkłam. Co ja teraz miałam mu powiedzieć.
-Nie ma mnie w domu... musiałam gdzieś wyjść-odparłam szybko.
-Violu nie kłam. Za dobrze Cię znam.
-Co?-zapytałam.
-Żartowałem. Jeśli nie chcesz żebym przyszedł to po prostu powiedz.
-Chce... ale nie ma mnie w domu-odparłam.
   Nie wiem czy kłamałam dlatego, że tata mnie poprosił abym była w domu sama (dlaczego?) czy dlatego, że chciałam zostać sama. A może nie mogę spojrzeć mu w oczy? Nie daje rady... .
-Violetta. Nie kłam.. widzę Cię-zaśmiał się.
-Co?-zapytałam i rozejrzałam się.
    Zobaczyłam go jak stoi na polu. Widział mnie przez okno!
-Przepraszam-powiedziałam cicho-nie chciałam cię okłamać. Ale nie możesz teraz przyjść. Tata kazał mi nikogo nie wpuszczać
-Violu. Nie zachowuj się jak mała dziewczynka. To mogę wejść? Pogadamy.
-Dobra... idę ci otworzyć.
    Rozłączyłam się i otworzyłam drzwi, w których już stał Diego.
Zaprosiłam go do salonu. Usiedliśmy na kanapie.
-Chcesz się czegoś napić?
-Jasne.
   Poszłam do kuchni i nalałam mu soku, którego sama nie dawno piłam.
-Trzymaj-podałam mu.
    Zaczął pić.
-Na serio jesteś sama?-zapytał śmiejąc się.
-Tak. Tylko po to chciałeś wejść do środka?
-Nie-odparł odkładając kubek-Muszę ci coś ważnego powiedzieć. Długo myślałem czy masz o tym wiedzieć. Jednak po dłuższym czasie zdecydowałem, że może jest to głupia rzecz... ale muszę Ci o tym powiedzieć....
-Co się stało?-zapytałam przestraszona.
   Diego wziął głęboki oddech.
  Nagle ktoś zapukał do drzwi.
-Violetto! Otwórz! Zapomniałem kluczy!-darł się tata.
   Spanikowałam.
-Już, już! Poczekaj chwilkę, tato!-krzyknęłam.
   Złapałam Diego za rękę i zaczęłam pchać do drugich drzwi. Wywrócił się.
-Violetto! Mogę wejść do domu?-zapytał się tata przez drzwi.
-Już! Tylko odłożę ten kubek!
   Popchnęłam Diego do drzwi.
-Violu.... ale muszę ci coś powiedzieć.
-Przepraszam Diego. Powiesz mi później.-odparłam i zamknęłam drzwi.
Uśmiechnęłam się do niego i poszłam otworzyć drzwi tacie.
-Violetto... dlaczego tak długo otwierałaś? Coś się działo?
   Uśmiechnęłam się.
-Chciałam tylko odłożyć kubek i wylałam trochę na podłogę. Chciałam to pościerać i...
   Tata nie dał mi dokończyć i wszedł do środka. Popatrzyłam się na niego i poszłam do pokoju. Co takiego chciał mi powiedzieć Diego?

___
Dzisiaj nie wiem jaki jest. Ale już w 12 zacznie się ciekawie :]                                                                        

czwartek, 26 września 2013

Rozdział 10: Nie bądź dziecinna

    Diego siedział na ławce koło studio. Podbiegła do niego zadowolona Ludmiła.
-Czego chcesz?-zapytał.
  Zrobiła oburzoną minę.
-Przyszłam tak tu sobie z tobą posiedzieć.-usiadła koło niego.
-A tak na serio?
-Oj... coś ty taki nie miły?-uśmiechnęła się klepiąc go po ramieniu.
-A jak mogę być dla ciebie miły?
-Normalnie. Pamiętasz kiedyś byliśmy przyjaciółmi i nawet chciałeś ze mną zniszczyć Violettę-zaśmiała się.
-Bo wtedy byłem głupi-powiedział.
-Ale jednak widzisz... możemy być przyjaciółmi. Dobra a tak na serio przyszłam do ciebie w pewnej sprawie.
-Zacząłem się tego domyślać odkąd tu jesteś.
-Pomóż mi się zemścić na Violettcie-szepnęła.
-Ja jestem głupi? I znowu zaczynasz?
-Słuchaj! Ona cie nie kocha! Jest z tobą bo nie może być z Leonem! Ona cie wykorzystuje! A Leon już jej nie chce znać... przejrzał na oczy. A ty tego nie zrobisz?! Będziesz dalej w nią zapatrzony?!
-Słuchaj Ludmiła! Nie chce się już w nic z tobą bawić. Zajmij się sobą... przecież jesteś zakochana.
-Co?-zaskoczyła się.
-Nie udawaj głupiej. W końcu znalazł się ktoś kto chce być z tobą. A ty bardziej się przejmujesz Violettą niż sobą. Dobra idę. Nie mogę już słuchać tego twojego idiotycznego gadania.-powiedział i wstał.
-Co?!-krzyknęła do niego.
    Nie odpowiadał... jedyne co mogła teraz robić to patrzeć jak odchodzi.
Nie zdawała sobie sprawy z tego kto stoi obok.

                                                                   ***
  Gadałam z Fran na korytarzu.
-I podjęłaś tą decyzję?-zapytała mnie Fran.
-Nie... to znaczy tak. Nie chce znowu się w to mieszać. Nawet jeśli nie będzie tak jak kiedyś... .
-Ale masz wielką szansę... przecież nie wiadomo czy Fede...-zaczęła.
-Ale ja nie chce. To twoja wielka szansa i wykorzystaj to. Nie będę mogła patrzeć na ciebie zrozpaczoną.
-Chce tylko dobrze...
-Wiem Fran. Ale ja naprawdę nie chcę. Może miałabym jakąkolwiek szansę, ale  nie chcę próbować.-powiedziałam i przytuliłam ją.
-Ale ty masz spróbować-odparłam.
-Jasne... a potem będę chodzić smutna i samotna po domu. Nawet mnie nie rozśmieszaj.
-Jasne... ty Francesca z wielkimi marzeniami boisz się zaryzykować, bo będziesz smutna przez całe życie-zaśmiałam się.
-Tak! A ty niby czemu się nie zapiszesz?-zapytała.
-Z tych samych powodów dla których ty się nie zapiszesz-zaśmiałam się-dobra muszę już lecieć, bo spóźnię się na zajęcia.
   Pobiegłam w stronę mojej szafki i wyjęłam kilka najpotrzebniejszych rzeczy.
Przed zajęciami musiałam wpaść na chwilę do sali muzycznej.
   Otworzyłam drzwi iw pierwszej chwili nie zauważyłam, że jest tam Leon. Dopiero po kilku minutach zdałam sobie z tego sprawę.
  On chyba nie zamierzał się odzywać, siedział cicho tylko patrząc się na mnie.
Ja też nie chciałam odezwać się pierwsza.
   Jednak nie mogłam wytrzymać siedząc po prostu cicho, musiałam go o to zapytać.
-Leon.... to prawda, że całowałeś się z Larą?
   Popatrzył się na mnie. Jego spojrzenie samo w sobie mówiło, że nie powinno mnie to interesować... to nie moja sprawa.
-Tak... sorry, że pytam-odparłam spuszczając głowę.
   Zbierałam się do wyjścia.
-Na prawdę Cię to interesuje?-zapytał łapiąc mnie za rękę.
-Może trochę... ale nie powinno mnie to interesować... i nie ze względu na ciebie.
-Dobra.... całowałem się z nią. Ja ją kocham...-zamilkł jakby nie wierzył własnym słowom.
-Rozumiem cię...-westchnęłam-Mogę już iść? Jeśli jeszcze chwilę tu zostanę to zacznę ci się zwierzać z własnych problemów.
 -Jasne możesz iść, Violu-powiedział cicho.
   Popatrzyłam się na niego smutno. Zawsze nas coś dzieli i nigdy nie możemy być razem... los tego nie chce.
-Pa-szepnęłam.
   Leon mruknął coś pod nosem i puścił moją rękę.
      Wzięłam swoją torbę i mogłam iść.


___
Sama nie wiem jak to wyszło. Czekajcie na Leonette ♥

środa, 25 września 2013

Rozdział 9: Zakochana Ludmiła

   Federico siedział w sali muzycznej i próbował zagrać coś nowego. Do środka weszła Ludmiła.
-Cześć-powiedziała i pocałowała go w policzek.
   Uśmiechnął się, a Ludmi usiadła koło niego.
-Co robisz?-zapytała ściągając słuchawki.
-Sam nie wiem... bawię się gitarą-uśmiechnął się.
-Zagrasz mi coś?-poprosiła go
  Zaczął śpiewać. W połowie piosenki Ludmiła zaczęła śpiewać z nim.

Non so se va bene. non so se non va.
Non so se tacere o dirtelo ma.

Le cose che sento
Qui dentro di me,
Mi fanno pensar
Che lamore é cosi.

Ogni instante
A un non so ché
D’importante vicino
A te.

E mí sembra che
Tutto sía facile,
Che ogni sogno
Diventi realtá.

E la terra puó
Essere il cielo!
E’ vero!
E’ vero!

Se mí abbraccí
Non ho píú paura...
Dí amartí,
Davvero!

E lo leggo neí
Tuoi occhi.
Ti credo!
Ti credo!

-Świetne-uśmiechnęła się szeroko.
-Właśnie widzę. Nigdy się tak dużo nie uśmiechałaś-powiedział odkładając gitarę na miejsce.
-Ale przy tobie to co innego. Jestem inna..-szepnęła.
   Uśmiechnął się.
-Przynieść ci coś do picia?-zapytał siadając koło niej.
-Wodę gazowaną-odparła.
-Dobra. Poczekaj.... może potem gdzieś pójdziemy?-powiedział wstając.
-Jasne.
   Kiedy wyszedł z sali, dalej się uśmiechała.
Pewnie nie zauważyłaby nawet tego dzwoniącego telefonu, który w końcu przywrócił ją do rzeczywistości.
-Fede zostawił telefon? Ciekawe kto dzwoni? -pomyślała i podniosła komórkę.
    Na wyświetlaczu widniał napis "Viola".
-Co ona chce?-szepnęła do siebie.
    Zignorowała połączenie i i wróciła na miejsce.
Wydawałoby się, że nic nie może zepsuć jej wspaniałego humoru. Jednak była to Violetta...
Jednak Ludmiłą w tej chwili nie zamierzała się nią przejmować.


                                                                    ***

       Zadzwoniłam do Federico jeszcze raz. Chciałam mu opowiedzieć to co przed chwilą dowiedziałam się od Angie. Zaczęłam pisać, krótką wiadomość z pytaniem czego nie odbiera... ale nie chciałam być natrętna... ma pewnie swoje powody. Wyłączyłam telefon i schowałam go do kieszeni.
   Podniosłam wzrok i zobaczyłam Leona idącego chodnikiem.
  Już wstałam, aby z nim porozmawiać. Zatrzymałam się i zadałam sobie pytanie: "Co ja w ogóle robię?!".
Zamiast w jego stronę pobiegłam prosto do domu...


___
Bardzo was przepraszam, że taki krótki :c Obiecuje, że następny postaram się zrobić dłużśzy. Ale wiecie szkoła, szkoła i szkołą :c

poniedziałek, 23 września 2013

Rozdział 8: Czy może być jeszcze dobrze?

   Leon podszedł do Lary.
-Czego od wczoraj nie chcesz się do mnie odzywać?-zapytał się.
-Może się domyśl, co?-krzyknęła
-Czego mam się domyślać? Nie możesz mi normalnie powiedzieć?
-Nie.
-Właśnie tego w tobie nie lubię...-powiedział cicho.
   Lara zatrzymała się i wściekła spojrzała się na Leona.
-A ja myślę, że nie lubisz we mnie tego, że nie jestem Violettą.
  Popatrzył się na nią.
-O co ci chodzi?
   Lara usiadła na krześle.
-Nie wiesz? Widziałam cię z nią wczoraj!-wrzasnęła i kopnęła jakieś wiaderko znajdujące się koło niej.
-To nie tak jak myślisz.
-To jak? Powiedz mi jeszcze, że się z nią całowałeś!
-Nie... Musisz być taka zazdrosna?
-Muszę! Nie wiem dlaczego w ogóle z tobą gadam! Idź stąd!
-Lara... musisz być taka zazdrosna o byle głupotę?-zapytał i złapał ją za rękę.
-Nie muszę! Dobra...  idź! Może... nie powinniśmy się widywać, jak dla ciebie i tak najważniejsza jest Violetta!-krzyknęła i zbierała się do wyjścia.
-Lara!-złapał ją za rękę.
-Po co my się w ogóle znamy?
-Po to...-powiedział Leon.
   Przyciągnął do siebie Larę i pocałował.


                                                                              ***

    Cami gadała z Fran w pokoju Violi.
-Nad czym się tak zastanawiasz?-zapytała Cami poprawiając włosy.
-Nad niczym... słuchaj... muszę cię o coś zapytać, bo sama nie wiem co robić-zaczęła Francesca.
-Siadaj i gadaj o co chodzi-odparła Cami.
   Fran wzięła głęboki oddech.
-Wiesz, że Viola ostatnio zdecydowała się, że chce być z Leonem?
-Tak... a co?
-Bo widziałam go... jak.... całował się z Larą i nie wiem czy mam to powiedzieć Violi. Nie chcę żeby znowu byłą smutna.
-Wiesz ja bym..- zaczęła.
   Nie zauważyły, że stoję w drzwiach i wszystko słyszę.
-Co?-chciało mi się płakać.
  Szybko podbiegł do mnie i mocno przytuliły.
-Na prawdę .. to widziałaś Fran?-zapytałam cicho.
-Przykro mi...-powiedziała cicho.
   Stałam i nie wiedziałam co ze sobą robić.
-Możecie mnie zostawić samą? Proszę...
-Dobrze... jakby coś jesteśmy u mnie w pokoju-odparła Fran i wyszły z mojego pokoju.
      Położyłam się na łóżku. Pozwoliłam aby łzy zaczęły spływać mi po policzkach. Myślałam o wczorajszej rozmowie z Leonem... jaka ja jestem głupia. Jeszcze niedawno obiecywałam sobie, że nie będę szukać miłości na siłę i skupią się na muzyce.
  Nic na siłę. Trzeba było już tak myśleć od początku. Dlaczego zawsze zakochuje się w nieodpowiednich osobach, w najmniej odpowiednim momencie? No tak, ale to przecież ja.... Violetta. Tylko mnie zawsze spotykają takie rzeczy.
   Wyjęłam pamiętnik. Namalowałam w nim serce z napisem Leon... I kilka łez. Schowałam go pod poduszką.
   Otarłam łzy i założyłam słuchawki. Usiadłam na parapecie i popatrzyłam się przez okno. Padał deszcz. Świetnie... Szybko rzuciłam słuchawki w kąt... za dużo wspomnień z Leonem. Nie mogę siedzieć tu tak sama. Im dłużej jestem sama tym bardziej myślę o Leonie... nie powinnam była tego robić. Znowu zaczęłam płakać. Położyłam się na łóżku i popatrzyłam się na zdjęcia mamy, potem na zdjęcia moje i Leona... na samym końcu na wspólne z Diego i moimi wspaniałymi przyjaciółmi.  Prawie wszystko teraz kojarzyło mi się z Leonem. Jak ja mogłam być taka głupia... . Dlaczego nie mam szczęścia w miłości? Nie proszę o nic wiele...
   Nagle drzwi się otworzyły i do pokoju wszedł Fede.
  Nie odzywałam się, nie mogłam. Gdybym teraz chciałabym powiedzieć, zamiast słów jeszcze bardziej bym płakała.
  Federico usiadł koło mnie i popatrzył się na mnie.
-Nie płacz Violu... Leon nie jest tego wart...-powiedział.
   Siedziałam cicho i z trudem powstrzymałam łzy.
   Siedział cicho koło mnie. Wiedział, że nie mogę się teraz odezwać.
   Po chwili wstałam i usiadałam. Nie patrzyłam się na niego.
-Fran... czy... Cami ci o tym powiedziały?-zapytałam cicho.
-Francesca-odparł.
    Milczałam... czego wszyscy muszą się wtrącać?
-Wszystko będzie dobrze, zobaczysz.
-Skąd wiesz? Tobie pewnie układa się z Ludmiłą... ja nie mam do tego szczęścia... przecież widzisz.
-Nie gadajmy teraz o mnie. Na początku to boli... wiem. Naprawdę... znajdziesz kogoś lepszego. Zobaczysz będziesz jeszcze szczęśliwa.
-Sama nie wiem czy powinnam ci w to wierzyć...
-Uwierz... jesteś naprawdę wspaniała... nie przejmuj się tym wszystkim. Pokaż, ze umiesz się cieszyć nawet wtedy kiedy jest ci źle. A kiedy jest ci naprawdę źle... pamiętaj, ze masz najlepszych przyjaciół na świecie. A o Leonie nie myśl. Nie zwracaj na niego uwagi.
-Łatwo jest ci mówić... dzięki, że... jesteś...-powiedziałam.
   Uśmiechnął się do mnie.
-Od tego są przyjaciele.
   Przytuliłam go i znowu zaczęłam płakać.... Dlaczego nie mam szczęścia w miłości? Czego nei wychodzi mi z Leonem?


____
Kolejny rozdział.
Nie wiem sama jak wyszedł... taki smutny dzisiaj xD
I tak będzie Leonetta. Nie martwcie się :]

sobota, 21 września 2013

Rozdział 7: Federico zwierza się Violi

    Dzisiaj zaraz po śniadaniu postanowiłam zabrać Federico na lody, aby dowiedzieć się kim była poduszka.
   Wzięłam dwie kulki lodów: waniliowe i truskawkowe, a Fede czekoladowe i śmietankowe.
      Usiedliśmy na ławce obok studia.
  Federico siedział cicho... od tego lunatykowania nie jest specjalnie rozmowny.
-To opowiesz mi o niej?-zapytałam go.
-O kim?-udawał, ze nie wie o co mi chodzi.
   Popatrzyłam się na niego.
-Nie udawaj, że nie wiesz o co mi chodzi. Od wczoraj chodzisz z głową w chmurach i jeszcze z tą poduszką. Myślałam, ze jesteśmy przyjaciółmi...-zaczęłam.
-Bo jesteśmy...-odparł.
-To czego nie chcesz mi o tym powiedzieć?-zapytałam go.
   Widać, że się zastanawiał. W końcu odparł:
-Bo nie wiem jak to powiedzieć...
-Normalnie-uśmiechnęłam się.
-No tak. Ale to nie będzie takie łatwe...-zaczął- Bo... podoba mi się taka jedna...
-No,dobra... ale kto?-zapytałam.
  Westchnął.
-Podoba...mi się...
   Widać to było po nim... nie wie jak to powiedzieć.
-Podoba mi się... Ludmiła-powiedział najciszej jak się da.
    Zamurowało mnie to. Ludmiła nigdy wcześniej nie podobała się Federico. Oboje się sobą nie interesowali. A teraz tak nagle.. No właśnie jak długo Fede czuje coś do Ludmiły?
-Violu... odezwij się.-zaczął Fede- jesteś na mnie zła?
-Jak mogę być na ciebie zła za to, że się zakochałeś?
-No, ale... to dalej dla ciebie będzie ta sama Ludmiła.
-Ale nie będę się wtrącać w twoje prywatne sprawy. Nie mogę ci robić scen o to, że podoba ci się Ludmiła. Przecież, ty... zawsze nie rozumiałeś. Ja powinnam rozumieć ciebie. Może tylko trochę mnie to zaszokowało.
-Tylko... ja... ją pocałowałem i to ona była poduszką.-powiedział cicho.
-Federico!-krzyknęłam.
  Popatrzył się na mnie, a ja się zaśmiałam.
-Przestań się mnie bać. Dobra, całowałeś się... ale pamiętaj, że mi możesz powiedzieć o wszystkim-powiedziałam i przytuliłam go.

                                                                      ***

         Trochę później postanowiłam spotkać się z Leonem. Od początku naszego spotkania dziwnie się zachowywał. Nie był specjalnie rozmowny.
-Coś się stało Leon?-zapytałam go.
-Nie wiem-odparł.
   Popatrzyłam się na niego. Nasze spojrzenia się spotkały. Szybko popatrzył na czubek swoich butów.
-Leon co się dzieje?
-Nie wiem.. nic się nie dzieje-powiedział.
   Złapałam go za rękę i popatrzyłam się na niego.
     Po chwili spojrzał na mnie.
Nie był zbyt wesoły... bardziej przygnębiony.
-Leon proszę... zależy mi na tobie.-uśmiechnęłam się.
-Bardziej niż na Diego?-zapytał i znowu spuścił wzrok.
-Tak-powiedziałam szczerze.
  Zapadła cisza.
    W tym momencie przechodziła Lara... musiała to zauważyć.
Łzy zakręciły jej się w oczach. Szybko wybiegła...


____
Dzisiaj troszkę Leonetty.
Chyba w następnym rozdziale coś się stanie i będzie między nimi chwilę źle.
Ale będzie Leonetta to wam mogę powiedzieć ♥