Siedziałam w samolocie. Wakacje dobiegły końca, ale cieszę się z tego, że znowu zobaczę swoich przyjaciół. Pamiętam jak pierwszy raz leciałam do Buenos Aires. Wtedy jeszcze nie sądziłam, że to naprawdę będzie mój dom. Nie wiedziałam co mnie tam czeka...
Zamknęłam oczy i wróciłam do tamtego dnia. "Ja nie chcę umierać! Ja nie chcę umierać, nigdy nie miałam chłopaka, ani nawet pieska!". Na samo wspomnienie cicho się zaśmiałam.-Co cię tak śmieszy Violetto?- zapytał mnie tata, podnosząc wzrok znad tableta.
-Nic, nic. Tylko przypomniałam sobie jak pierwszy raz tutaj lecieliśmy- mówiąc to popatrzyłam się na niego.
Uśmiechnął się pod nosem.
-Niedługo będziemy- i wrócił do przeglądania jakiś rzeczy.
Zamknęłam oczy.
-Już niedługo w domu-pomyślałam.
***
Zmęczona długim lotem wyszłam z samolotu. Popatrzyłam się na ludzi.
-Chcesz się czegoś napić?-zapytał mnie tata.
-Tak.-odparłam.
-Dobrze. Usiądź sobie gdzieś, a ja zaraz wracam.
Usiadłam przy pierwszym lepszym stoliku. Wyciągnęłam pamiętnik i komórkę.
" W końcu jesteśmy w domu. Wakacje były świetne, ale naprawdę bardzo tęskniłam za przyjaciółmi. Na rozpoczęcie roku przyjedzie Federico. Mówił, że bardzo chce się tutaj uczyć. Kiedy lecieliśmy w samolocie zaczęłam wspominać to wszystko co się tutaj wydarzyło. Gdyby nie Buenos Aires moje życie nie byłoby takie same."-Co piszesz Violetto?-zapytał mnie tata wręczając szklankę coli.
-Dzięki, tato-odparłam.
Usiadł koło mnie i zaczął pić swoja kawę.
Kiedy tylko chwilę odpoczęliśmy, wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu.
***
-Violetta!-krzyknęła Olga kiedy tylko otworzyłam drzwi i przytuliła mnie.- Violu. Jak dobrze, że w końcu jesteś w domu. Specjalnie dla ciebie zrobiłam twoje ulubione ciasto.
-Olgo!-również ja uściskałam- Jak widać w domu nic się nie zmieniło.
-A co by się miało zmieniać?- uśmiechnęła się.
Rozejrzałam się.
-Idę się rozpakować.
Nie czekając na odpowiedź pobiegłam na górę.
Walizki zostawiłam przy drzwiach i położyłam się na łóżku. Chwilę leżałam... chciałam odpocząć chwilę we własnym pokoju.
Po kilku minutach założyłam słuchawki na uszy i zaczęłam się wypakowywać. Otworzyłam szafę i zaczęłam układać ubrania, które miałam w czasie wakacji. Nazbierało się też kilka nowych w tym: pastelowo zielona spódniczka i liliową koszulkę. Potem szybko się ubrałam i zbiegłam na dół, gdzie już pachniało obiadem.
W jadalni zobaczyłam Angie i babcię.
-Babciu!-przytuliłam się do niej, a potem do Angie- Jak dobrze was znowu widzieć.
Po przywitaniu wszyscy usiedliśmy do stołu.
Angie wypytywała mnie jak tam było na wakacjach i czy cieszę się z powrotu do studia. Opowiedziała mi co słychać u moich przyjaciół, bo czasem ich widywała.Po obiedzie Olga zawołała mnie do kuchni.
-Kochaniutka, musisz jeszcze coś dzisiaj załatwić?
- Muszę? Ehh... a w czym mam ci pomóc?
-A kto powiedział, że mi?-mówiąc to odstawiła pomarańczową ścierkę na blat.
-Olga!
-Dobra, dobra. Camila i Francesca chyba nie wiedzą, że już jesteś w domu...
Jak ja mogłam zapomnieć. Cały czas o nich myślałam, a jednak...
-Dzięki.
Pobiegłam na górę, zamknęłam drzwi i oparłam się o nie. Najpierw zadzwoniłam do Fran.
Przywitała mnie z radością w głosie, była u niej Cami. Zaraz maja do mnie przyjść.
Pobiegłam na dół do kuchni po ciastka i coś do picia.
Po kilku minutach już były.
-Violu!-powiedziała Fran i wszystkie trzy razem się przytuliłyśmy.
-Jak tam wakacje?-zapytała Cami siadając na fotelu.
-Musimy cały czas gadać o moich wakacjach?-zaśmiałam się
-Tak-stwierdziły jednogłośnie.
W skrócie opowiedziałam im co robiłam. Nie wiem dlaczego je to ciekawiło... mówiłam im to kilak razy, w SMS-ach, telefonach i w mailach. Ale nie ma to jak usłyszeć to na żywo. Potem opowiedziały mi o swoich wakacjach.
-Byłyśmy wczoraj Fran w studio. Będzie trochę nowych osób.-zaczęła Cami-To już za trzy dni... znowu wrócimy do studia.-uśmiechnęła się Fran.
-A kto dochodzi?-zapytałam siadając na łóżku.
-Kilka dziewczyn i chyba jeden chłopak. Ale pewna nie jestem.
Na gadaniu minęło nam jakieś dwie godziny. Potem Fran chciała abyśmy razem zaśpiewały "Junto a ti"
Hoy contigo estoy mejor, si todo sale mal
Lo puedo encaminar y estar mejor
Me puedes escuchar y decir no, no, no
Hoy se lo que debo hacer y nunca más
Regresara el dolor, oh oh oh oh
Si no lo puedo ver, enséñame
Pienso que las cosas suceden
Y el porqué solo está en mi mente
Siento que sola no lo puedo ver hoy, hoy, hoy…
Ahora se, todo es diferente,
Veo que nada nos detiene
Yo lo sé, mi mejor amiga eres tú
Se que te puedo llamar, para estar junto a mi
Yo se que tu vendrás, y lo mejor...
Me sabes escuchar, para darme valor...
Tu me das la libertad de ser quien soy
Y lo que quiero ser, oh oh oh oh
Si no lo puedo ver, enséñame
Pienso que las cosas suceden
Y el porqué solo está en mi mente
Siento que sola no lo puedo ver hoy, hoy, hoy…
Ahora se, todo es diferente,
Veo que nada nos detiene
Yo lo sé, mi mejor amiga eres tu
***
" Nie ma to jak w domu. Gadałam z Federico. Ma przyjechać za dwa dni. (...)"
_______
Dzisiaj bardzo ... dziwnie i może troszkę chaotycznie. Ale to pierwszy post i jest bardziej nudny niż ciekawy. Nie zniechęcajcie się po nim :) Obiecuje wam, że następny post będzie bardziej ciekawszy i mniej chaotyczny :)

super napisany, ale troszkę nie zrozumiałam wszystkiego, ale jakoś mi się udało :P <3
OdpowiedzUsuńczekam na next ;****
Niestety... sorry... ale dzisiaj taki nieogarnięty. :D Obiecuję, że na następny się poprawię :]
UsuńŚwietny:**
OdpowiedzUsuńMam pytanie:
Tu będzie Tomasetta czy Leonetta?Czy ktoś inny?
Raczej Leonetta :d
Usuńszkoda:(
UsuńŻartujesz? Wszystko jak należy. Bardzo ciekawe i z chęcią przeczytam następny rozdział ♡♥♡
OdpowiedzUsuńdzięki :]
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział, czekam na następny. A tam, jest wszystko ok. Zapraszam do mnie :)
OdpowiedzUsuńhttp://leonettav.blogspot.com/
Będzie może Fedemila ?
OdpowiedzUsuńPodoba mi sieeee...
Nie prawda, kochana.
OdpowiedzUsuńBzdury w sieci wygadujesz!
Rozdział, jest wspaniały, dziesięć tysięcy lepszy od mojego :)
Jedyne do czego mogę się doczepić to logika. Napisałaś, że idzie się rozpakować, chociaż zostawiła walizki przy drzwiach, a potem nagle jakoś znalazły się na górze i się rozpakowywała, ale poza tym super :-)
OdpowiedzUsuń