poniedziałek, 23 września 2013

Rozdział 8: Czy może być jeszcze dobrze?

   Leon podszedł do Lary.
-Czego od wczoraj nie chcesz się do mnie odzywać?-zapytał się.
-Może się domyśl, co?-krzyknęła
-Czego mam się domyślać? Nie możesz mi normalnie powiedzieć?
-Nie.
-Właśnie tego w tobie nie lubię...-powiedział cicho.
   Lara zatrzymała się i wściekła spojrzała się na Leona.
-A ja myślę, że nie lubisz we mnie tego, że nie jestem Violettą.
  Popatrzył się na nią.
-O co ci chodzi?
   Lara usiadła na krześle.
-Nie wiesz? Widziałam cię z nią wczoraj!-wrzasnęła i kopnęła jakieś wiaderko znajdujące się koło niej.
-To nie tak jak myślisz.
-To jak? Powiedz mi jeszcze, że się z nią całowałeś!
-Nie... Musisz być taka zazdrosna?
-Muszę! Nie wiem dlaczego w ogóle z tobą gadam! Idź stąd!
-Lara... musisz być taka zazdrosna o byle głupotę?-zapytał i złapał ją za rękę.
-Nie muszę! Dobra...  idź! Może... nie powinniśmy się widywać, jak dla ciebie i tak najważniejsza jest Violetta!-krzyknęła i zbierała się do wyjścia.
-Lara!-złapał ją za rękę.
-Po co my się w ogóle znamy?
-Po to...-powiedział Leon.
   Przyciągnął do siebie Larę i pocałował.


                                                                              ***

    Cami gadała z Fran w pokoju Violi.
-Nad czym się tak zastanawiasz?-zapytała Cami poprawiając włosy.
-Nad niczym... słuchaj... muszę cię o coś zapytać, bo sama nie wiem co robić-zaczęła Francesca.
-Siadaj i gadaj o co chodzi-odparła Cami.
   Fran wzięła głęboki oddech.
-Wiesz, że Viola ostatnio zdecydowała się, że chce być z Leonem?
-Tak... a co?
-Bo widziałam go... jak.... całował się z Larą i nie wiem czy mam to powiedzieć Violi. Nie chcę żeby znowu byłą smutna.
-Wiesz ja bym..- zaczęła.
   Nie zauważyły, że stoję w drzwiach i wszystko słyszę.
-Co?-chciało mi się płakać.
  Szybko podbiegł do mnie i mocno przytuliły.
-Na prawdę .. to widziałaś Fran?-zapytałam cicho.
-Przykro mi...-powiedziała cicho.
   Stałam i nie wiedziałam co ze sobą robić.
-Możecie mnie zostawić samą? Proszę...
-Dobrze... jakby coś jesteśmy u mnie w pokoju-odparła Fran i wyszły z mojego pokoju.
      Położyłam się na łóżku. Pozwoliłam aby łzy zaczęły spływać mi po policzkach. Myślałam o wczorajszej rozmowie z Leonem... jaka ja jestem głupia. Jeszcze niedawno obiecywałam sobie, że nie będę szukać miłości na siłę i skupią się na muzyce.
  Nic na siłę. Trzeba było już tak myśleć od początku. Dlaczego zawsze zakochuje się w nieodpowiednich osobach, w najmniej odpowiednim momencie? No tak, ale to przecież ja.... Violetta. Tylko mnie zawsze spotykają takie rzeczy.
   Wyjęłam pamiętnik. Namalowałam w nim serce z napisem Leon... I kilka łez. Schowałam go pod poduszką.
   Otarłam łzy i założyłam słuchawki. Usiadłam na parapecie i popatrzyłam się przez okno. Padał deszcz. Świetnie... Szybko rzuciłam słuchawki w kąt... za dużo wspomnień z Leonem. Nie mogę siedzieć tu tak sama. Im dłużej jestem sama tym bardziej myślę o Leonie... nie powinnam była tego robić. Znowu zaczęłam płakać. Położyłam się na łóżku i popatrzyłam się na zdjęcia mamy, potem na zdjęcia moje i Leona... na samym końcu na wspólne z Diego i moimi wspaniałymi przyjaciółmi.  Prawie wszystko teraz kojarzyło mi się z Leonem. Jak ja mogłam być taka głupia... . Dlaczego nie mam szczęścia w miłości? Nie proszę o nic wiele...
   Nagle drzwi się otworzyły i do pokoju wszedł Fede.
  Nie odzywałam się, nie mogłam. Gdybym teraz chciałabym powiedzieć, zamiast słów jeszcze bardziej bym płakała.
  Federico usiadł koło mnie i popatrzył się na mnie.
-Nie płacz Violu... Leon nie jest tego wart...-powiedział.
   Siedziałam cicho i z trudem powstrzymałam łzy.
   Siedział cicho koło mnie. Wiedział, że nie mogę się teraz odezwać.
   Po chwili wstałam i usiadałam. Nie patrzyłam się na niego.
-Fran... czy... Cami ci o tym powiedziały?-zapytałam cicho.
-Francesca-odparł.
    Milczałam... czego wszyscy muszą się wtrącać?
-Wszystko będzie dobrze, zobaczysz.
-Skąd wiesz? Tobie pewnie układa się z Ludmiłą... ja nie mam do tego szczęścia... przecież widzisz.
-Nie gadajmy teraz o mnie. Na początku to boli... wiem. Naprawdę... znajdziesz kogoś lepszego. Zobaczysz będziesz jeszcze szczęśliwa.
-Sama nie wiem czy powinnam ci w to wierzyć...
-Uwierz... jesteś naprawdę wspaniała... nie przejmuj się tym wszystkim. Pokaż, ze umiesz się cieszyć nawet wtedy kiedy jest ci źle. A kiedy jest ci naprawdę źle... pamiętaj, ze masz najlepszych przyjaciół na świecie. A o Leonie nie myśl. Nie zwracaj na niego uwagi.
-Łatwo jest ci mówić... dzięki, że... jesteś...-powiedziałam.
   Uśmiechnął się do mnie.
-Od tego są przyjaciele.
   Przytuliłam go i znowu zaczęłam płakać.... Dlaczego nie mam szczęścia w miłości? Czego nei wychodzi mi z Leonem?


____
Kolejny rozdział.
Nie wiem sama jak wyszedł... taki smutny dzisiaj xD
I tak będzie Leonetta. Nie martwcie się :]

6 komentarzy:

  1. super <333
    Fede taki mądralinski *.*
    czekam na next ;***

    Ps. nie musisz mnie zapraszać, żeby wchodzić na bloga, bo to robię <33 *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejciu :c Moja Leonetta, gdzie moja Leonetta?! Czekam aż wróci ♥ Świetny rozdział. Czekam na next i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Twój blog został polecony na naszej stronie https://www.facebook.com/opowiadaniaviolettaa :) Zajrzyj i baw się z nami! / Cami

    OdpowiedzUsuń
  4. "Uwierz... jesteś naprawdę wspaniała... nie przejmuj się tym wszystkim. Pokaż, ze umiesz się cieszyć nawet wtedy kiedy jest ci źle. A kiedy jest ci naprawdę źle... pamiętaj, ze masz najlepszych przyjaciół na świecie." - mądre słowa, a tak mało osób się do nich stosuje :(
    Nie zapomnij rady, którą sama napisałaś.
    Rozdział cudny ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń